Blanka Lipińska wspomina, jak ODDAŁA PSA: "Nie miałam na niego czasu. To mi udowodniło, że nie chcę mieć dzieci"
W najnowszym wywiadzie udzielonym Małgorzacie Rozenek Blankę Lipińską wzięło na zwierzenia. Pisarka przyznała, że zmuszona była pozbyć się swojego ukochanego yorka. "Ten pies żyje do dziś jak pączek w maśle i ma dużo lepiej, niż miał ze mną".
W rodzimym show-biznesie nie brakuje gwiazd, które bez oporów mówią o tym, co myślą, bez względu na konsekwencje. Jedną z nich bez wątpienia jest Blanka Lipińska. Poczytna pisarka erotyków swoją bezkompromisowością i gotowością do zabierania głosu na rozmaite tematy już wielokrotnie wzbudzała ogromne emocje wśród społeczeństwa.
Szczery wywiad Blanki Lipińskiej
W najnowszym wywiadzie, którego udzieliła Małgorzacie Rozenek na potrzeby jej podcastu "Z bliska", Blanka postanowiła pochylić się nad kwestią ewentualnego macierzyństwa, które na jej liście planów na przyszłość figuruje dość nisko. Nie jest bowiem tajemnicą, że kontrowersyjna pisarka nie pragnie potomstwa, czym w przeszłości sprowokowała w sieci prawdziwą burzę. Tym razem obwieściła, że szykuje się na zabieg sterylizacji, który będzie musiała wykonać za granicą.
Blanka Lipińska drwi z osób, które składają pupilom życzenia z okazji Dnia Psa. "Są zdrowo JE*NIĘCI"
Julia Wieniawa przyłapana na mieście z piłkarzem! Nie jest Polakiem
Blanka Lipińska oddała psa
Kontynuując wątek swojej niechęci do macierzyństwa, celebrytka przyznała, że już posiadanie czworonoga uzmysłowiło jej przed laty, iż nie nadaje się na rodzicielkę. Jak się okazuje, przytłoczona obowiązkami pisarka zmuszona była pozbyć się pupila imieniem Iwo.
Miałam kiedyś psa i to też mi udowodniło, że nie bardzo chcę mieć dzieci - zaczęła Lipińska. To już było dawno temu. Yorka. To taki koto-szczur bardziej. I niestety nie miałam na niego czasu. Wzięłam go w takim momencie swojego życia, że myślałam, że to jest super. Byłam w relacji, chcieliśmy mieć wspólnie.
I po dwóch latach, jak widziałam, jak bardzo ten pies cierpi, bo nie mam dla niego czasu - ciągnęła. Ile czasu spędza u moich rodziców, którzy nie chcą mieć psa. Ile siedział sam. Podjęłam najtrudniejszą decyzję, jeśli chodzi o żywą istotę. Oddałam go mamie mojej serdecznej koleżanki, u której ten pies żyje do dziś jak pączek w maśle i ma dużo lepiej, niż miał ze mną.
Kończąc wypowiedź, Lipińska przyznała, że oddanie Iwo było dla niej ogromnym ciosem. Jak twierdzi, celebrytka przepłakała pół roku. Wytrwała jednak w swojej decyzji i postanowiła, że nie zabierze psa z powrotem do domu, by nie robić mu mętliku w głowie. Dodała też, że teraz byłaby zdecydowanie bardziej przygotowana na to, by zaadoptować gromadkę psów.
Doceniacie jej szczerość?