Jest aferka: Taco Hemingway zachęca: "Nawadniajcie się". Tymczasem WODA na PGE Narodowym: 14 zł ZA PÓŁ LITRA
W miniony weekend na PGE Narodowym w Warszawie odbyły się dwa wyprzedane koncerty Taco Hemingwaya. Fani rapera zapamiętają z nich kilka rzeczy: nową zwrotkę "Następnej stacji" uwzględniającej przystanki na M2, gościnkę Bedoesa 2115, wybitną Livkę, dźwigającą swój pierwszy stadion i... apele o picie wody, połączone z jej ceną: 14 zł za półlitrową butelkę. Śmiech na sali?
Taco Hemingway obecnie kończy minitrasę, podczas której promuje swój najnowszy album "LATARNIE WSZĘDZIE DAWNO ZGASŁY", a także świętuje 10-lecie "Trójkąta Warszawskiego". Koncerty rapera były koncepcyjnym, wyreżyserowanym show z udziałem aktorów i tancerzy, którzy stworzyli z historii nietuzinkowy, fabularny spektakl, opowiadający historię narratora, Piotra-łotra i Rudej.
W Warszawie wydarzenie odbyło się na Stadionie Narodowym i jak to zwykle bywa przy takich dużych eventach, w mediach głośnym echem odbijają się kwestie organizacyjne. Coś, za co na pewno należy organizatorów pochwalić, to darmowy depozyt. Na teren koncertu można było wnieść bagaż w rozmiarze A4 i mniejszym, a pozostałe rzeczy oddać na przechowanie zupełnie za free. Przypomnijmy, że na koncerty organizowane przez Live Nation (giganta na rynku) obowiązuje bezwzględny zakaz wnoszenia bagażu, w tym małych plecaków, torebek czy nawet nerek. Firma została ukarana za to przez UOKiK milionową grzywną, lecz odwołała się od decyzji i wciąż podtrzymuje zasady wewnętrznego regulaminu. W zamian za to proponuje depozyt - w cenie "jedynych" 50 zł. Jak widać - można inaczej.
Drugą kwestią sporną i to od lat jest... woda. Zazwyczaj na teren koncertów i festiwali nie wolno wnosić jedzenia i picia, jednak od reguły są wyjątki. Na festiwal BitterSweet pozwalano wnieść własny napój, dodatkowo organizator zapewnił punkty z darmową wodą. Na niektórych koncertach na Narodowym również można było wnieść własną wodę - było tak na sanah, Macie czy na Quebonafide. Czasami wymogiem jest wyrzucenie korka (ze względów bezpieczeństwa). Tymczasem na koncertach Taco Hemingwaya, gdzie na telebimach wyświetlał się apel: "PIJCIE WODĘ" - nie można było wnosić wody. Jedna butelka na stadionie kosztowała 14 zł. Przesada?
Edyta Górniak dokazuje na afterparty w Sopocie w towarzystwie Allana
Woda na koncertach (nie tylko Taco Hemingwaya) jest za droga
Zauważmy, że temat picia wody robi się coraz głośniejszy. Jeszcze paręnaście lat temu nikt za bardzo nie protestował, stojąc w ścisku i zaduchu bez dostępu do wody przez kilka godzin. Dziś ludzie są bardziej świadomi zagrożeń, które z tego płyną. Coraz częściej można spotkać się z tym, że na koncertach ochrona rozdaje wodę za darmo - dotyczy to oczywiście płyty. Potwierdzam również, że działo się też tak na koncertach Taco Hemingwaya, przy czym w ruch szły całe butelki - a nie tylko plastikowe kubeczki. Na ten luksus przeważnie łapią się jednak ci, którzy stoją dostatecznie blisko sceny.
Sytuacja w Warszawie wydaje się zatem wręcz kuriozalna. Ciepły, duszny dzień. Dużo ludzi. Ścisk, wysiłek fizyczny. I do tego telebimy wyświetlające napis "PIJ WODĘ". Brakowało tylko cenówki "za jedyne 14 zł w najbliższym bar punkcie PGE Narodowy". Internauci jak i uczestnicy koncertu byli oburzeni komunikatem. Dodam też, że sam Taco Hemingway w segmencie "dobrych rad" zachęcał widzów do "nawadniania".
To czemu z wodą nie wpuszacie ch*je; To jej k*rwa nie sprzedawaj po 14 zł za 0,5 litra; Jeśli na koncert nie wpuszczają z własną wodą, to na miejscu powinna być dostępna za darmo; Bo Polaków to trzeba r*chać i na nich zarabiać - oburzają się na X.
Punkt o niewpuszczaniu z własną butelką wody to wymóg wprowadzony przez PGE Narodowy. Przykro nam z uwagi na dyskomfort [...]. Mamy nadzieję, że pomimo tego wrażenia z koncertu będą pozytywne [...]
Wiadomo jednak, że na innych koncertach na PGE Narodowy można było wejść z wodą. Gdzie zatem leży prawda?
Zobacz: Rzadki widok: Iga Lis czule przytula się z Taco Hemingwayem na PIERWSZEJ FOTCE w tym roku! (ZDJĘCIA)