Blanka Lipińska żali się, że będzie musiała WZIĄĆ ŚLUB z Pawłem. "To dla mnie żaden moment. Po prostu podpisanie kolejnej UMOWY"
W rozmowie z Małgorzatą Rozenek Blanka Lipińska ujawniła, że coraz poważniej myśli o sformalizowaniu związku z Pawłem Baryłą. Ujawniła, jak będzie wyglądał ich ślub.
Blanka Lipińska udzieliła ostatnio nowego wywiadu. I jak można się domyślić, odbił się on w mediach szerokim echem. Autorka "365 dni" tradycyjnie nie gryzła się w język, bez skrępowania dzieląc się swoimi nieszablonowymi opiniami i historiami. Wspomniała m.in. o tym, jak oddała psa, opowiedziała o relacji z Aleksandrem Baronem i wyznała, że planuje sterylizację.
Blanka Lipińska o willi w Hiszpanii. Musi wymienić trawnik! Mówi o kosztach
Blanka Lipińska o planach ślubnych
Nie mogło zabraknąć także tematu jej relacji z aktualnym partnerem, Pawłem Baryłą. Celebrytka zdradziła, że jest szaleńczo zakochana i nie wyobraża sobie życia bez przystojnego scenografa. Choć para nie planowała brać ślubu, wszystko wskazuje na to, że będą zmuszeni powiedzieć sobie "tak" przed urzędnikiem stanu cywilnego.
Dopiero ostatnio zorientowałam się, że jeżeli prawo w Polsce się nie zmieni, to będziemy musieli z Pawłem wziąć ślub cywilny - powiedziała podczas rozmowy z Małgorzatą Rozenek w podcaście "Z bliska".
Żadnemu z nas nie jest to do niczego potrzebne. Ale właśnie wielu kwestii, m.in. dziedziczenia, nie da się rozwiązać inaczej - kontynuowała, tłumacząc: Bo podatki, gdyby Paweł miał dziedziczyć po mnie, go zabiją. Zwłaszcza że on musi zapłacić podatek, zanim dostanie spadek. My tutaj nie rozmawiamy o pięciu złotych.
40-latka zaznaczyła, że nie wierzy w instytucję małżeństwa.
Zaczęliśmy się nad tym poważnie zastanawiać, ale tylko w kwestii technicznej. I to też jest słabe, bo ja - totalnie nie wierząca w instytucję małżeństwa - bo dlaczego jakiś papierek podpisany ma coś zmienić w moim życiu? To ja już mogę powiedzieć, że my z Pawłem podjęliśmy decyzję i zadeklarowaliśmy sobie, że będziemy ze sobą zawsze. Jakieś dwa lata temu czy trzy. Czym innym jest więc ten podpis? To jest ta sama deklaracja, tylko w świetle prawa.
Blanka Lipińka ujawnia, jak będzie wyglądał jej ślub
Gdy Gosia zapytała, czy w takim razie nie lepiej zrobić z tej okazji jakąś imprezę, Blania odparła:
Ja nie wiem w ogóle, czy ktokolwiek będzie o tym wiedział, jeżeli my to zrobimy. My nie będziemy tego robić właśnie tak, jak wszyscy by się spodziewali, albo tak, jak jest utarte. (...) To jest kwestia techniczna, to jest kwestia umowy tak naprawdę.
"Pisarka" podczas takiego ślubu ograniczyłaby liczbę uczestniczących w nim osób do minimum.
Wzięłabym sobie na świadka moją mamę, żeby nikt nie poczuł się dotknięty. Pewnie przyszłaby z tatą. Pewnie Pawła rodzice by przy tym byli, bo oni są bardzo wierzący i tacy, wiesz - opowiadała, wyznając, czy zaprosiłaby na wydarzenie brata:
Nie, nie, bo potem bym im powiedziała. Oni rozumieją moją pragmatyczność. Mój brat w stu procentach zrozumiałby to, że "Słuchajcie, musimy się ochajtać, bo kwestie prawne". I Kuba by powiedział: "Okej" - przekonywała.
Podkreśliła raz jeszcze, że tego dnia nie odbyłaby się żadna celebracja.
To dla mnie żaden moment. To po prostu podpisanie kolejnej umowy. Jak ja podpisuję umowy na książki czy filmy, to ja wracam do domu, biorę sobie lampeczkę czerwonego wina - teraz już nie, bo mi kołacze serce po alkoholu - i: Brawo Blaniu, kolejny raz to zrobiłaś". Tyle - zakończyła temat.
Ciekawe podejście?