Danuta Holecka i jej mąż żalą się na zachowanie funkcjonariuszy: "Potraktowali go jak bandziora, a ON NIC NIE ZROBIŁ". Policja życzliwie wyjaśnia

Krzysztof Dunin-Holecki i Danuta Holecka rozmówili się z "Faktem" i twierdzą, że policjanci potraktowali go przed cmentarzem "jak bandytę", a on "nic nie zrobił". Funkcjonariusze mają na ten temat inne zdanie: "Policjanci zastosowali kajdanki, aby zapobiec samowolnemu oddaleniu się".

Danuta Holecka z mężem opisują starcie z policjąDanuta Holecka z mężem opisują starcie z policją
Źródło zdjęć: © X, Telewizja Republika, YouTube.com
Goss

Klikaj, zanim wszyscy zaczną o tym mówić!

Gwiazdy, skandale i momenty, o których jutro będzie głośno.

Sprawdź plotki

Danuta Holecka i jej mąż właśnie stali się bohaterami głośnej medialnej afery. Chodzi o incydent, do którego doszło w dniu Wszystkich Świętych przed cmentarzem na warszawskim Służewie. Holeccy starli się z policją po tym, jak ci mieli wjechać pod zakaz i mąż pracowniczki Telewizji Republika odmówił wylegitymowania się. Na antenie stacji próbowano budować narrację, jakoby był to sposób na "brutalną represję".

Holecka żali się na zachowanie policji: "On nic nie zrobił"

O tym, jak to miało wyglądać z ich perspektywy, Krzysztof i Danuta opowiedzieli na łamach "Faktu". Twierdzą, że zaparkowali tam, gdzie zwykle i po prostu chcieli iść w kierunku grobu syna. Do ich samochodu podszedł policjant, który chciał wręczyć mężowi Holeckiej pouczenie, a sytuacja eskalowała. Co ciekawe, sam Krzysztof przyznaje, że w sumie to złamał przepisy, ale "nikt nie robi z tego powodu problemów".

Przyszedł policjant i zapytał, czy nie obowiązują mnie znaki drogowe, bo na początku drogi postawiony jest zakaz wjazdu. Odpowiedziałem grzecznie, że obowiązują, ale parkujemy tu codziennie, bo mamy pochowanego syna i nikt nie robi z tego powodu problemów

 - wyjaśnia Krzysztof Dunin-Holecki.

Powiedziałam im, że zaraz zawrócimy i zaparkujemy, gdzie indziej

 - dodała Danuta.

Powiedziałem temu policjantowi, że nie mam przy sobie dokumentów i prosiłem, żeby dał spokój, bo dzisiaj jest święto. Nie dało się z nim jednak normalnie porozmawiać

 - skwitował jej mąż.

Eskalację konfliktu z policją Krzysztof opisuje natomiast następująco:

Stałem przy samochodzie, odwrócony w stronę maski. Nagle jeden z policjantów złapał mnie za rękę, wykręcił ją i powiedział: "Dawaj". Potem było podcięcie i wylądowałem na ziemi. Jeden z policjantów kolanem dociskał mi klatkę piersiową, tak że nie mogłem oddychać, a drugi pomagał mu założyć kajdanki. Nie mogłem wyciągnąć ręki. Mówiłem: "Daj mi spokój, co ty wyprawiasz?". Później podnieśli mnie do góry. Poczułem, że ciśnienie bardzo mi wzrosło i miałem mroczki przed oczami. Powiedziałem, żeby wezwali karetkę.

Danuta miała przekonywać funkcjonariuszy, żeby go puścili, bo (jej zdaniem) "nic nie zrobił", ale nie pomogło. Przyjechała karetka, a w oczekiwaniu na medyków Krzysztof siedział skuty w radiowozie. Poprosiła przy tym policjantów, żeby rozpięli mu kajdanki, ale i tu podobno gorzko się rozczarowała. Jak twierdzi, jej zdaniem zachowanie służb było niewspółmierne do tego, co się wydarzyło na miejscu.

Kiedy zwróciłam się z prośbą do policjanta, żeby go rozpiął, powiedział mi, że nie posiada kluczy do kajdanek drugiego policjanta. (...) Potraktowali mojego męża jak bandziora, a on nic nie zrobił. Tak się nie można zachowywać wobec normalnych ludzi.


WIDEO
Ruszyło głosowanie w plebiscycie Pudelka! Zobacz, jak głosować na swoich faworytów

Policja komentuje zatrzymanie męża Holeckiej

"Fakt" zwrócił się też z prośbą o komentarz do funkcjonariuszy. Ci deklarują, że policja zareagowała adekwatnie, gdyż mężczyzna złamał przepisy, a potem odmówił wylegitymowania się. Musieli go więc skuć kajdankami, aby nie mógł się samowolnie oddalić z miejsca zdarzenia.

Mundurowi utrzymują, że podczas interwencji mężczyzna nie wykonywał poleceń funkcjonariuszy i odmówił podania swoich danych osobowych. W związku z jego zachowaniem policjanci zastosowali kajdanki, aby zapobiec samowolnemu oddaleniu się

 - cytuje dziennik.

A jeśli brakowało Wam w tym wszystkim komentarza przedstawicieli parafii, to tamtejszy ksiądz zareagował zdziwieniem na całą interwencję, bo ponoć nie spodziewał się aż tak surowego podejścia ze strony funkcjonariuszy.

Policja została poproszona o pilnowanie porządku w ruchu drogowym przy kościele. Trudno mi powiedzieć, dlaczego w tym roku funkcjonariusze skupili się głównie na tym znaku i dlaczego doszło do takiej sytuacji

 - cytuje "Fakt" księdza Piotra.

Warto nadmienić, że wersja Danuty i jej męża rozjeżdża się nie tylko z relacją mundurowych, ale i z oficjalnym protokołem, który podpisał jej mąż, choć wniósł on do niego własne uwagi. Wirtualna Polska informowała, że sprawa skończy się w sądzie, a policja skierowała już wniosek o ukaranie mężczyzny za zignorowanie znaku i odmowę podania danych. Funkcjonariusze podkreślają, że zastosowano kajdanki, gdyż kierowca chciał się oddalić z miejsca kontroli, a prawo obowiązuje każdego - bez względu na nazwisko.

Zatrzymanie męża Danuty Holeckiej
Zatrzymanie męża Danuty Holeckiej © X
Zatrzymanie męża Danuty Holeckiej
Zatrzymanie męża Danuty Holeckiej © X
Danuta Holecka
Danuta Holecka © Telewizja Republika, YouTube.com
Danuta Holecka
Danuta Holecka © Telewizja Republika, YouTube.com
Wybrane dla Ciebie
Nikt nie czyta, wszyscy wiedzą