Dziennikarze "Uwagi" porozmawiali ze sprawcą wypadku Łukasza Litewki. "On naprawdę w tej rozmowie tego bardzo żałował"
W poniedziałek w "Uwadze!" TVN wyemitowano materiał poświęcony śmierci Łukasza Litewki. Reporterzy porozmawiali z żoną 57-letniego kierowcy, który doprowadził do zderzenia. Dziennikarze porozmawiali również ze sprawcą wypadu.
Do śmiertelnego potrącenia Łukasza Litewki doszło w czwartek, 23 kwietnia, na ulicy Kazimierzowskiej w Dąbrowie Górniczej. Polityk jechał rowerem, gdy nagle doszło do zderzenia z samochodem marki Mitsubishi Colt. Według pierwszych ustaleń 57-latek niespodziewanie zjechał na drugi pas jazdy i doprowadził do zderzenia z jadącym na rowerze parlamentarzystą.
Podejrzany o spowodowanie zdarzenia został zatrzymany, lecz po wpłaceniu poręczenia majątkowego w wysokości 40 tys. złotych opuścił areszt. Sąd Okręgowy w Sosnowcu 12 maja rozpozna zażalenie prokuratury, która domaga się aresztowania 57-latka. Kierowca usłyszał też zarzut spowodowania wypadku komunikacyjnego ze skutkiem śmiertelnym i grozi mu od sześciu miesięcy do ośmiu lat więzienia.
ZOBACZ TAKŻE: Ostatnia rozmowa Łukasza Litewki przed śmiercią: "O 13:14 została przerwana na skutek zdarzenia"
Żona 57-letniego kierowcy Mitsubishi przerywa milczenie
Tragiczny wypadek, w którym zginął Litewka, generuje duże emocje. Program "Uwaga!" przygotował reportaż poświęcony śmierci posła. Reporterzy mieli okazję porozmawiać z żoną sprawcy zdarzenia, która podkreśla, że był to nieszczęśliwy wypadek.
On był przemęczony. Nie chciał tego zrobić. Nie zabiłby człowieka. Gwarantuję, nie zrobiłby tego. To był nieszczęśliwy wypadek. Myślał, że to jakiś ptak mu wleciał i uderzył w szybkę. Wyszedł z tego samochodu i nie widział, że tam jest człowiek. Dopiero jak zauważył rower, to mówił, że coś jest nie tak. (...) To dobry człowiek. Nie skrzywdziłby nikogo - mówiła żona 57-latka przed kamerami.
Sprawca wypadku odmówił rozmowy przed kamerami
Kobieta tłumaczyła również, iż wszelkie osądy czy spekulacje są nieuzasadnione. Sam sprawca wypadku nie zgodził się na udział w programie, ale porozmawiał z reporterem "Uwagi!" poza kamerami.
Ja z nim rozmawiałem przez dwie godziny. (...) Po rozmowie z tym człowiekiem wierzę mu, że to nie było celowe działanie, że to był wypadek. On naprawdę w tej rozmowie tego bardzo żałował. Nie chciał mówić o szczegółach, ale powtarzał, że jedynie może się za niego modlić, że nie chciał tego zrobić. W jego oczach nawet nie było smutku, to było takie przerażenie, niepewność. Patrząc na tego człowieka, było widać, że przeżywa jakiś dramat, ale te oczy były bardzo niepokojące - relacjonował reporter "Uwagi!".
Reporterzy rozmawiali również z partnerką zmarłego posła. Natalia nie ukrywała, że pierwsze dni po wypadku były dla niej bardzo trudne. Dodatkowym ciężarem okazały się pojawiające się w mediach plotki i spekulacje dotyczące okoliczności wypadku, w których również była niesłusznie wymieniana.