Edward Linde-Lubaszenko przez lata nie miał kontaktu z synem
Edward Linde-Lubaszenko przez całe życie mierzył się z konsekwencjami trudnego dzieciństwa i skomplikowanych relacji rodzinnych. Choć sam nie miał łatwej młodości, te doświadczenia odbiły się także na jego dorosłych więziach z synem Olafem.
Edward Linde-Lubaszenko nie żyje. Smutną informację o śmierci aktora podała Polska Agencja Prasowa. Aktor, znany z ról w takich filmach jak "Psy" czy "Dług" miał 86 lat. W sieci post i krótki komentarz opublikował również jego syn, Olaf Lubaszenko.
Żegnaj, tato - napisał.
ZOBACZ TAKŻE: 86-letni Edward Linde-Lubaszenko żegna się ze sceną: "Przeżyłem cztery małżeństwa i 1500 romansów"
Edward Linde-Lubaszenko miał cztery żony. Z pierwszą - Asja Łamtiugina w 1968 roku doczekał się syna, Olafa. Relacja małżonków nie przetrwała próby czasu. Gdy Olaf miał zaledwie trzy lata, jego rodzice zdecydowali się na rozstanie. Panowie przez długi czas nie mieli ze sobą kontaktu.
Nie jest żadną tajemnicą, że relacje gwiazdora z pierworodnym synem nie należały do tych najłatwiejszych. Przed laty Edward i Olaf prowadzili dyskusje rodzinne na łamach mediów, obrażając się nawzajem. Po okresie kłótni i braku kontaktu w końcu znaleźli wspólny język. Warto pamiętać, iż sam Linde-Lubaszenko dorastał w bardzo trudnych warunkach.
Edward Linde-Lubaszenko miał trudne dzieciństwo
Edward Linde-Lubaszenko wielokrotnie wracał wspomnieniami do trudnego dzieciństwa, naznaczonego poczuciem osamotnienia, niedostatkiem i pobytem w domu dziecka. Przez pierwsze 18 lat życia był przekonany, że jego ojcem jest ówczesny partner matki. Dopiero później dowiedział się, że w rzeczywistości był nim Julian Linde — Niemiec, który na wieść o zbliżającej się wojnie, przestraszony sytuacją, opuścił rodzinę krótko po narodzinach syna.
Matka Edwarda Linde-Lubaszenki miała możliwość wyjazdu razem z synem, jednak zdecydowała się z niej nie skorzystać. Wkrótce potem w jej życiu pojawił się radziecki oficer Mikołaj Lubaszenko, który został zakwaterowany w jej domu. Połączyło ich uczucie, a chłopiec dorastał, wierząc, że to właśnie on jest jego biologicznym ojcem. Prawdę poznał dopiero jako 18-letni student medycyny, gdy do dziekanatu uczelni trafił list zaadresowany do niego. Zaczynał się od słów: "Jestem pańskim ojcem…".
ZOBACZ TAKŻE: Marianna Linde o kontaktach z dziadkiem: "Nie mamy zbyt zażyłej relacji, ale jest w porządku"
Edward Linde-Lubaszenko skontaktował się ze swoim biologicznym ojcem, jednak jak sam zaznaczał, nie udało im się zbudować bliskiej więzi. Niewyjaśnione sprawy, późne odkrycie prawdy o pochodzeniu oraz emocjonalny dystans wobec ojca odcisnęły piętno na jego dalszym życiu. Aktor otwarcie przyznawał, że nie czuje się przez to stworzony do roli męża ani ojca, a jego związki rozpadały się po kilku latach.