Sebastian Fabijański od lat realizuje się jako aktor, raper i malarz, a ostatnio dał się również poznać jako niezły tancerz docierając do ścisłego finału "Tańca z Gwiazdami". O ile zawodowo 39-latek nie może narzekać na brak zajęć, o tyle w życiu prywatnym wciąż jest singlem.
Po rozstaniu z Julią Kuczyńską, z którą ma syna Bastka, był łączony z kilkoma kobietami, jednak żadna z tych relacji nie przetrwała. Fabijański nie ukrywa jednak, że chciałby kogoś poznać. W tym celu założył konto na Tinderze.
WIDEOFabijański i Maffashion razem bedą świętować Dzień Dziecka
Sebastian Fabijański założył Tindera. Dlaczego nie znalazł tam partnerki?
W rozmowie z Kozaczkiem aktor przyznał, że zależy mu przede wszystkim na poznaniu kobiety spoza show-biznesu. Jak tłumaczy, nawiązywanie nowych znajomości w codziennych sytuacjach jest dla niego trudne ze względu na rozpoznawalność. Ratunkiem ma być właśnie popularna aplikacja.
Stwierdziłem, że jeśli chciałbym poznać kogoś spoza branży, to muszę w taki sposób. Nie ukrywam, że jest mi trudno tak na ulicy chodzić i nawiązywać relacje, ponieważ w wielu wypadkach jest to męczące przez wzgląd na to, że ludzie po prostu podchodzą, chcą zdjęcia, czuję się obserwowany. To nie jest moja paranoja, tylko po prostu stan faktyczny, bo ludzie patrzą, ludzie komentują, oprócz tego paparazzi robią zdjęcia. Może jest też tak, że ja nie jestem predystynowany do tego i może jakoś nie czeka to na mnie nigdy. Może tak być, natomiast fakt faktem super by było, żeby moje życie kiedyś było po prostu spokojne, szczęśliwe właśnie w tym aspekcie
Szybko okazało się jednak, że randkowanie przez Tindera również ma swoje minusy. Po krótkiej rozmowie kontakt zazwyczaj przenosi się na Instagram, gdzie kobiety mogą upewnić się, że rzeczywiście rozmawiają z aktorem, a nie z osobą, która się pod niego podszywa.
Fabijański sam ma jednak sporo zastrzeżeń do tego, jak ludzie prezentują się w sieci. Jego zdaniem filtry i mocno wyretuszowane zdjęcia często niewiele mają wspólnego z rzeczywistością, przez co trudno ocenić, jak naprawdę wygląda i jaki jest ktoś poznany w internecie.
Najczęściej po prostu, jeżeli tam dochodzi do jakiegoś dialogu, to potem przechodzimy na Instagram, aby ta osoba wiedziała, że ma ze mną do czynienia. Chociaż wiesz, nie ukrywam, że tyle ludzi oszukuje w internecie filtry, nie filtry. Ja czasami też tracę wiarę, że w ogóle w internecie można po prostu poznać kogoś takiego, jakim jest, tylko poznajesz jakieś wyobrażenie tego kogoś o sobie samym. Bez sensu
Widząc go na Tinderze, przesunęłybyście w prawo?