Koncerty The Weeknd na PGE Narodowym w Warszawie przyciągnęły tłumy fanów. Wielu z nich na długo zapamięta jednak nie tylko muzyczne emocje, ale także trudne warunki, jakie towarzyszyły oczekiwaniu na wejście na stadion. Upał i ogromny ścisk przed bramkami sprawiły, że część uczestników musiała uzbroić się w cierpliwość, zanim udało im się dostać na teren obiektu.
Wysoka temperatura dawała się we znaki już przed rozpoczęciem koncertu. W tłumie pojawiały się osoby osłabione przez skwar, a służby musiały reagować jeszcze zanim wokalista wyszedł na scenę.
TYLKO NA PUDELKU: Dantejskie sceny na koncercie The Weeknd w Polsce! Upał zebrał żniwo: "Wynosili ludzi spod barierek"
WIDEOEcha wielkiego koncertu Bad Bunny'ego w Warszawie: "POLSKA NIE MA SIĘ CZEGO WSTYDZIĆ"
Nie wszystkim udało się też bez problemów przejść przez kontrolę przy wejściu. Bart Pniewski relacjonował w mediach społecznościowych, że dopiero za trzecim razem został wpuszczony na stadion. Wszystko przez... elementy stroju.
Nie zostałem wpuszczony na teren obiektu, bo mam przy sobie niebezpieczne narzędzie według tego zakompleksionego gościa, który mnie kontrolował. Bo przy mojej koszulce - bro, wyglądam naprawdę dobrze - jest takie coś. A później już, żeby się przyczepić do końca, to nawet pasek nie pasował. Podszedłem do policji zapytać, panowie policjanci się śmiali. Live Nation, coś nie tak z tym wszystkim
Gosia i Radzio szaleją na koncercie The Weeknd
Takich problemów uniknęli za to państwo Majdanowie. Gosia i Radek postawili na wyjątkowo luźne zestawy, które bardziej przypominały piżamy niż klasyczne festiwalowe stylizacje. Małżonkowie chętnie dzielili się w mediach społecznościowych relacjami z wydarzenia, pokazując fanom jak świetnie się bawią.