Bart Pniewski to influencer i biznesmen kojarzony z luksusową modą uliczną. Rozpoznawalność buduje m.in. wokół kolekcjonowania drogich ubrań i butów. Nie da się jednak ukryć, że największy rozgłos dał mu publiczny konflikt z Edytą Górniak.
WIDEOTak wyglądały huczne poprawiny u Brzozowskich. Na scenę wparował Norbi!
Bart Pniewski wściekły na organizatorów koncertu The Weeknd
Odkąd zyskał nieco więcej popularności, Pniewski stał się jeszcze bardziej aktywny w mediach społecznościowych. W środę wybrał się na koncert The Weeknd i zapewne planował wrzucić miłą relację z koncertu. Stało się jednak inaczej.
Jak opowiadał na Instagramie, miał tego wieczoru bawić się w specjalnej strefie, na zaproszenie ekipy artysty, jednak plan pokrzyżowała kontrola przy wejściu. Pracownik ochrony miał uznać jeden z elementów jego koszulki za "niebezpieczne narzędzie", a następnie zakwestionował również pasek. Finalnie ochrona nie wpuściła go na teren PGE Narodowego. Pniewski się odpalił...
Nie zostałem wpuszczony na teren obiektu, bo mam przy sobie niebezpieczne narzędzie według tego zakompleksionego gościa, który mnie kontrolował. Bo przy mojej koszulce - bro, wyglądam naprawdę dobrze - jest takie coś. A później już, żeby się przyczepić do końca, to nawet pasek nie pasował. Podszedłem do policji zapytać, panowie policjanci się śmiali. Live Nation, coś nie tak z tym wszystkim.
Przy kolejnym podejściu sytuacja znów zakończyła się odmową. Tym razem miał usłyszeć, że musi zdjąć kamizelkę, po czym oddał ją do depozytu. Pniewski nie krył rozżalenia, podkreślając, że jego stylizacja została "ogołocona" z drogich dodatków, a on sam czuł się przez to źle i upokorzony.
To jest chore, bro, to jest chore. Teraz pewnie spodnie. Już wyglądam jak zwykły ku*wa ci*ek - burzył się Bart.
Ostatecznie trzecia próba zakończyła się sukcesem i Pniewski znalazł się na stadionie, gdzie... posprzeczał się z kolejnym ochroniarzem.
Mordy, już jestem w środku. Bro... Ale to było najgorsze doświadczenie, jakie spotkało mnie od bardzo długiego czasu. Mogę nagrać i zaraz wstanę? Nie jesteśmy na ty - słychać na nagraniu.
Dramat?