W świecie mediów to niemal codzienność - znane kobiety regularnie mierzą się z dociekliwymi pytaniami o zabiegi medycyny estetycznej, a pod ich zdjęciami nieustannie pojawiają się spekulacje o rzekomych operacjach plastycznych. Tym razem internetowe "konsylium" wzięło na warsztat Agnieszkę Hyży.
WIDEOMaja Hyży dosadnie o wpisach Agnieszki Hyży. "Jestem ODCIĘTA" (WIDEO)
Prowadząca liczne programy rozrywkowe, festiwale i wydarzenia kulturalne w Telewizji Polsat z powodzeniem łączy karierę przed kamerą z działalnością biznesową oraz aktywnością w mediach społecznościowych. To właśnie na Instagramie, gdzie chętnie dzieli się kulisami pracy i codzienności, wylano na nią falę krytyki. W komentarzach zaroiło się od uwag, że drastycznie się zmieniła, zarzucano jej, że przeszła lifting twarzy i rzekomo "już siebie nie przypomina".
Agnieszka Hyży mówi dość swoim hejterom
Miarka wreszcie się przebrała i poirytowana Agnieszka Hyży postanowiła publicznie zabrać głos. Gwiazda opublikowała na swoim profilu zrzuty ekranu z hejterskimi komentarzami i napisała wprost, że jej "cierpliwość się skończyła". Zwróciła uwagę, że choć sama wypracowała już grubą skórę na złośliwości, to takie zachowania w sieci dają fatalny przykład młodym kobietom, w tym jej córkom, które uczą się, że kobieca twarz "nigdy nie może po prostu być".
Podobno zrobiłam lifting, pół twarzy wymieniłam, a druga połowa też budzi poważne podejrzenia internetowego konsylium. No to porozmawiajmy. Nie o mojej twarzy, bo z nią naprawdę wszystko jest w porządku. Porozmawiajmy o tej przedziwnej potrzebie publicznego rozbierania kobiet na części. O wydawaniu wyroków na podstawie jednej rolki, jednego zdjęcia, makijażu, światła czy niefortunnej klatki. O tym, że kobieta właściwie nie ma już prawa ani się starzeć, ani dobrze wyglądać, bo w obu przypadkach internet natychmiast stawia diagnozę
Grzegorz Hyży staje w obronie żony - mocne słowa muzyka na Instagramie
Na reakcję ukochanego męża nie trzeba było czekać. Grzegorz Hyży, który na co dzień raczej unika wchodzenia w internetowe pyskówki i rzadko wypowiada się o swojej żonie, tym razem wydał oświadczenie na InstaStory. Udostępnił post Agnieszki i opatrzył go dosadnym komentarzem. Muzyk zaznaczył, że krytyka zawodowa jest czymś naturalnym, ale ocenianie wyglądu przekracza wszelkie granice.
Rzadko zabieram głos w takich sprawach, ale dzisiaj zabiorę. Możecie oceniać program, muzykę, pracę, stylizację. To jest część naszego zawodu. Ale kiedy setki dorosłych ludzi urządzają sobie publiczną sekcję twarzy mojej żony, przekraczamy granicę, której naprawdę nie powinno się przekraczać. Nie dlatego, że Agnieszka sobie z tym nie poradzi. Poradzi sobie. Znam ją. Tylko że te komentarze czytają też nasze dzieci. I kiedy dorastająca dziewczyna pyta swoją mamę: "A jak kiedyś ktoś zobaczy moją twarz, to napisze, że jestem piękna czy że jestem brzydka?" - to przestaje być "niewinnym komentarzem w internecie". To staje się lekcją, którą dorośli dają dzieciom. Bardzo gównianą lekcją
W dalszej części wpisu artysta uderzył w romantyczne tony, jednocześnie dobitnie podsumowując hejterów zapominających, że po drugiej stronie ekranu stoi żywy człowiek.
Nie musicie uważać mojej żony za najpiękniejszą kobietę na świecie. Od tego jestem ja. Ale zanim kolejny raz zaczniecie rozbierać czyjąś twarz i ciało na części, pamiętajcie, że po drugiej stronie naprawdę jest człowiek. Czasami również jego dzieci. I może najwyższy czas przestać mylić wolność słowa ze zwykłym chamstwem