Jarek Jakimowicz sam MIGAŁ SIĘ od służby wojskowej: "Już w technikum szykowałem sobie teczkę z zaświadczeniami, że się nie nadaję"

Jakimowicz, który wysłałby do koszar rapera Matę, zdradził w swojej książce, jak przed laty udało mu się sprytnie uniknąć wojska. Już o tym zapomniał?

Obraz
Źródło zdjęć: © YouTube, East News
Jarosław Jakimowicz* od lat usilnie, acz bez większych rezulatów, próbuje wrócić do pierwszej, czy choćby drugiej ligi polskiego show biznesu. Przebrzmiały aktor jest znany głównie w "Młodych Wilkach", jednak od czasu premiery filmu w 1995 roku minęły już 24 lata. Jakimowicz znalazł więc inny pomysł na siebie - postanowił zostać strażnikiem moralności. *Zaczął od krytyki LGBT i obrony "tradycyjnych wartości".

Następnie zaczął żarliwie wyrażać swoje uwielbienie dla Antoniego Macierewicza.

Przypomnijmy:

Podlizywanie się przyniosło upragnione efekty, bo Jakimowicz dostał angaż w TVP. Wygląda na to, że śniadaniówka to za mało dla ambitnego Jarka. Aktor nieustannie stara się komentować bieżące wydarzenia. Ostatnio w Fakcie wypowiedział się na temat Maty, młodego rapera, który w swojej Patointeligencji przedstawił "ciemną stronę" życia bananowej młodzieży.

Zdaniem Jarka, lekarstwem na problemy nastolatka ma być wojsko. Jak powszechnie wiadomo, nic tak nie uczy kultury i ogłady jak wojskowy dryl.

Jest z dobrego domu, a udaje gangsta. Ja bym go posłał do wojska! - radził w tabloidzie.

Problem w tym, że sam w wojsku nie był. Mało tego, próbował się od niego wymigać wszelkimi sposobami. Jarek opisał to w swojej książce. Tej samej w której chwalił się, że poszedł z kolegami plądrować żydowskie groby…

Nadeszła chwila, że wojsko zainteresowało się moją kandydaturą do odbycia obowiązkowej służby wojskowej, na którą ja zupełnie nie miałem ochoty - zaczyna opowieść Jarek w książce "Życie jak film". - Wydawało mi się, że byłem na to przygotowany. Przezornie, już w technikum, szykowałem sobie teczkę z zaświadczeniami, że nie nadaję się do służby. Pani doktor i pielęgniarka ze szkoły z ochotą tę teczkę pomagały mi tworzyć. Wynikało z niej, że miewałem przypadki zasłabnięcia, cucili mnie, odwieźli do przychodni, wezwali pogotowie itp. - pisze Jakimowicz.

Trzeba przyznać, że Jarkowi nie można odmówić sprytu. Czy na miejscu Maty wzięlibyście sobie jego słowa do serca?

Wybrane dla Ciebie
Nikt nie czyta, wszyscy wiedzą