Joanna Jabłczyńska chce rzucić karierę prawniczki przez polskie sądy? "ZNIECHĘCAJĄ DO WALKI O SPRAWIEDLIWOŚĆ"
Joanna Jabłczyńska wyznała niedawno, że odchodzi powoli z kancelarii i chce rzucić karierę prawniczki. Teraz celebrytka zdradziła powody takiej decyzji - Jabłczyńska jest sfrustrowana polskimi sądami i przeciwnikami, którzy stosują brudne zagrywki podczas postępowań. Co jeszcze odbiera jej satysfakcję z wykonywania zawodu?
Joanna Jabłczyńska należy do grona polskich gwiazd, które oprócz kariery w show-biznesie, zadbały też o wykształcenie i zawodową alternatywę. W jej przypadku okazała się nią kariera prawniczki i praca w kancelarii. Jabłczyńska kilka lat zniknęła z show-biznesu i przeprowadziła się na wieś i choć nadal zdarza się jej sporadycznie pojawiać na salonach czy w mediach, to przez długi czas wydawało się, że przyszłość zawodową wiąże stricte z byciem prawniczką.
Joanna Jabłczyńska o porzuceniu kariery prawniczki
Ostatnio Jabłczyńska zasugerowała niespodziewanie, że odchodzi powoli od zawodu prawniczki i pracy w kancelarii, gdyż jest ona "nieopłacalna życiowo". Celebrytka dodała też, że "zbyt dużo ją to kosztuje".
Teraz Jabłczyńska rozwinęła swoją nieoczekiwaną wypowiedź i w rozmowie z Plotkiem zdradziła, że powodem jej decyzji jest odczuwalny brak satysfakcji z pracy jako prawniczka. Winowajcą ma tutaj być tryb, w którym działają polskie sądy, gdzie postępowania wleką się latami, a jej przeciwnicy na sali sądowej potrafią skutecznie zniechęcić do walki o sprawiedliwość.
Z przykrością stwierdzam, iż wygrane postępowania czy też idealnie wynegocjowane umowy nie dają satysfakcji w świecie, w którym obecnie funkcjonujemy. Większość sądów posiada zdecydowanie zbyt wiele postępowań sądowych, więc trwają one wiele lat. Lat, w trakcie których wierzyciele wykorzystują wszystkie możliwe luki w prawie, aby przedłużyć trwające postępowania czy też "uciec z majątkiem" celem zniechęcenia do walki o sprawiedliwość
Joanna wyjaśniła też, że głównym źródłem jej frustracji nie są zarobki, ale "nieuczciwe praktyki drugiej strony", które przedłużają postępowania lub w ogóle nie respektują ustaleń. W tym kontekście pocieszeniem nie są dla niej nawet większe zarobki.
Nie czuję satysfakcji z tego, że mogę zarobić więcej, jeśli kolejna rozprawa nie odbędzie się z powodu nieuczciwych praktyk drugiej strony. Nie sprawia mi przyjemności pobieranie pieniędzy za negocjowanie, a następnie zawieranie przez mojego klienta umowy, która nie będzie respektowana, z powodów wskazanych powyżej
Jabłczyńska dodała też, że sytuacja zawodowa i finansowa pozwala wybierać to, co sprawia jej satysfakcję. Szczęściara?
Zobacz także: Joanna Jabłczyńska narzeka na wysokie ceny w górach: "30 zł za kiełbasę, 16 zł za lody z automatu..."