Doda znowu psioczy na Sanah. Dostało się też Dawidowi Podsiadle: "Mają menedżera, który jest szefem wytwórni. Ciężej jest NAM, innym artystom"
Doda w podcaście Grzegorza Krychowiaka gorzko skomentowała sukcesy Sanah i Dawida Podsiadły. Piosenkarka zasugerowała, że za ich koncertową skalą stoją nie tylko talent i popularność, ale też zaplecze związane z dużymi wytwórniami.
Już na początku swojej medialnej drogi, występując w "Barze", Doda dała się poznać jako osoba, która nie zapomina, a wręcz chętnie eskaluje wszelkiego rodzaju zatargi. Można odnieść wrażenie, że notoryczne konflikty stały się jej sposobem na przedłużenie swoich "5 minut" i jak widać, strategia ta przynosi oczekiwane rezultaty. Dopiero co artystka gościła na scenie u boku Fagaty podczas koncertu Maty, gdzie dała próbkę swoich możliwości jako raperka, "dissując" swoich byłych.
Doda od jakiegoś czasu pochłonięta jest wyczerpującym tournee po mediach, którego celem jest przede wszystkim rozpromowanie przyszłorocznego koncertu na Stadionie Narodowym. W najnowszym z wywiadów słynąca z konfliktowej natury skandalistka pozwoliła sobie na wbicie małej szpili dwójce słynnych kolegów po fachu.
Doda o związku Majdana i Rozenek: "Idealnie do siebie pasują. TRAFIŁ SWÓJ NA SWEGO"
Pytana o to, dlaczego niektórzy artyści potrafią zapełniać stadiony mimo mniejszej obecności w mediach, wokalistka zwróciła uwagę na kulisy rynku muzycznego. W rozmowie w podcaście Grzegorza Krychowiaka wskazała, że układ sił w branży może w praktyce ułatwiać promocję i organizację największych wydarzeń.
Doda o menadżerach związanych z dużymi wytwórniami
Wątek dotyczył m.in. Sanah i Dawida Podsiadły, których koncerty przyciągają masową publiczność. Doda zasugerowała, że w ich przypadku kluczowe może być to, kto stoi za artystą od strony organizacyjnej i biznesowej.
Każde z nich, jeśli chodzi o Podsiadło i o Sanah, ma menedżera, który jest szefem wytwórni (...) To tak jakby twoim menedżerem był sam właściciel Realu Madryt. Miałbyś wszystko, co najlepsze, miałbyś najlepszych sponsorów. Miałbyś dojścia do dystrybucji swojego talentu. Ciężej jest nam, innym artystom - oceniła i zaznaczyła, że nie można dzielić artystów na lepszych i gorszych, nie znając kulisów ich działalności.
Doda rozprawia o "ogólnodostępnych" artystach i strategii koncertowej
W tej samej rozmowie Doda porównała też sytuację wykonawców o dłuższym stażu do obecnych gwiazd młodszego pokolenia. Podkreśliła, że nie uważa artystów takich jak Michał Bajor, Irena Santor czy Lady Pank za słabszych od Sanah i Dawida Podsiadło.
Piosenkarka oceniła, że częstsze granie na imprezach gminnych i wydarzeniach miejskich sprawia, iż część wykonawców staje się bardziej "ogólnodostępna", co może osłabiać efekt wyjątkowości. Jednocześnie zaznaczyła, że gdyby niektórzy artyści zdecydowali się na dłuższą przerwę i zagrali jeden duży, bardziej ekskluzywny koncert, również mogliby przyciągnąć publiczność na skalę stadionową. Przypomnijmy, że we wrześniu ubiegłego roku Rabczewska przyznała wprost, że "nie rozumie fenomenu Sanah".
Myślicie, że przemawia przez nią zazdrość?