Syn założyciela Mango ARESZTOWANY w sprawie śmierci ojca. MILIARDER spadł ze 100-metrowego klifu podczas ich wspólnej wędrówki
Sprawa śmierci założyciela Mango właśnie nabrała wyjątkowo mrocznego charakteru. Syn miliardera, który był jedynym świadkiem tragedii w górach Montserrat, został zatrzymany przez hiszpańską policję. Początkowo wszystko wyglądało na nieszczęśliwy wypadek podczas rodzinnej wędrówki. Teraz śledczy coraz dokładniej przyglądają się wydarzeniom sprzed miesięcy.
Isak Andic przez lata budował jedno z największych modowych imperiów w Europie. Pierwszy sklep Mango otworzył jeszcze w latach 80. w Barcelonie, a marka z czasem podbiła światowe galerie handlowe. W chwili śmierci majątek biznesmena szacowano na około 4,5 miliarda dolarów. Po śmierci Isaka Andica stery modowego imperium przejęły jego dzieci - Jonathan oraz jego dwie siostry.
Żona księcia Lubomirskiego popełniła "straszne faux pas" na przyjęciu u brytyjskiej królowej. "Nie wiedziała, z kim rozmawia"
Do tragedii doszło w grudniu ubiegłego roku podczas wyprawy w góry Montserrat niedaleko Barcelony. 71-latek spadł z ponad 100-metrowego klifu podczas trekkingu ze swoim synem Jonathanem. Według pierwszej wersji wydarzeń miał to być tragiczny wypadek. Jonathan tłumaczył policji, że szedł kilka kroków przed ojcem, gdy nagle usłyszał osuwające się kamienie. Kiedy się odwrócił, miał zobaczyć ojca spadającego ze zbocza.
Syn potentata modowego został zatrzymany
Teraz sprawa przybrała jednak nieoczekiwany obrót. Hiszpańskie media donoszą, że Jonathan Andic został zatrzymany i przesłuchany w Barcelonie w związku z prowadzonym śledztwem dotyczącym możliwego zabójstwa. Jak podają lokalne służby, śledczy analizują dodatkowe dowody, w tym zawartość telefonu 45-latka. Według medialnych doniesień policję miały zaniepokoić rozbieżności pomiędzy jego relacją a ustaleniami biegłych. To właśnie Jonathan był jedyną osobą obecną przy tragedii.
Śledczy mają wątpliwości
Szczególną uwagę zwrócił fakt, że szlak Les Feixades, którym poruszali się ojciec i syn, uchodzi za stosunkowo bezpieczny i często wybierany przez rodziny z dziećmi. Według źródeł cytowanych przez hiszpańskie media wersja przedstawiona przez Jonathana Andica może nie do końca pokrywać się z materiałem dowodowym i ustaleniami medycyny sądowej. Na ten moment nie przedstawiono jednak oficjalnych zarzutów, a policja nadal bierze pod uwagę możliwość tragicznego wypadku.
Rodzina Andiców zapewnia, że wierzy w niewinność Jonathana i zamierza współpracować ze śledczymi.