Śmierć Andrzeja Morozowskiego w wieku 69 lat poruszyła wiele osób ze środowiska medialnego. Dziennikarz pozostawił po sobie rozpoznawalny dorobek zawodowy oraz liczne grono współpracowników i bliskich, dla których przez lata był ważną postacią. Wspomnienia szybko zaczęły pojawiać się także w przestrzeni publicznej, a wśród głosów pożegnania szczególnie wybrzmiała wypowiedź Justyny Dobrosz-Oracz, która podkreśliła, jak istotną rolę odegrał w jej życiu zawodowym.
ZOBACZ TEŻ: Pogrzeb Andrzeja Morozowskiego. Rodzina i znani znajomi żegnają dziennikarza TVN24 (ZDJĘCIA)
WIDEOTak wyglądał pogrzeb Andrzeja Morozowskiego
Justyna Dobrosz-Oracz o Andrzeju Morozowskim: "Wsparcie, o którym mało kto wiedział"
Dobrosz-Oracz przyznała, że ich bliskość nie była powszechnie znana. Zaznaczyła, że Morozowski okazał się dla niej kluczowym oparciem, gdy znalazła się w bardzo trudnym położeniu zawodowym i wszystko, na co pracowała, zaczęło się rozpadać.
Gdy mój zawodowy świat legł w gruzach, wszystko, na co w pocie czoła pracowałam, to Andrzej podał mi rękę. Chciał pomóc (...) Od 2016 roku zaczęła się nasza przyjaźń. Gorące dyskusje, niekończące się spacery. Nauczył mnie nie zatracać się w potyczkach. Miał zawsze oczy szeroko otwarte. Nie zakładał masek. Nie krzywdził uproszczeniami. Był wspaniałym dziennikarzem. I jeszcze wybitniejszym człowiekiem - wspomina w rozmowie z "Plotkiem".
Dobrosz-Oracz zwróciła uwagę, że choć dla wielu Morozowski był symbolem rzetelnego dziennikarstwa, w życiu prywatnym szczególnie cenił bliskość rodziny. Zaznaczała, że o swoim ponad 25-letnim małżeństwie rzadko mówił publicznie. W jej wspomnieniach pozostał jako bardzo troskliwy mąż i ojciec.
Był bardzo troskliwym mężem i ojcem. Kariera go nie pochłonęła. Wiedział, co w życiu jest najważniejsze - zdradziła Justyna Dobrosz-Oracz. - Jego śmiechu nie zapomnę nigdy. Zawsze pomagał. Na wszystko - dodała dziennikarka.