Trochę to trwało, ale wygląda na to, że Stuart K.-B. wkrótce stanie przed majestatem prawa. Medialna wrzawa wokół Stuu wybuchła jeszcze jesienią 2023 roku za sprawą afery Pandora Gate. To wtedy Sylwester Wardęga i inni twórcy publikowali materiały, które miały być dowodem na niepokojące kontakty kojarzonych osobistości z nieletnimi fanami.
Stuu w areszcie. "W przyszłym tygodniu będą prowadzone czynności"
W odpowiedzi na wspomniane nagrania Prokuratura Okręgowa w Warszawie wydała postanowienie o przedstawieniu youtuberowi zarzutów. Chodzi o popełnienie czynów o charakterze seksualnym wobec dziewczynek poniżej 15. roku życia oraz rozpijanie osób małoletnich.
Zobacz także: Stuu w rękach polskich służb. Wylądował na lotnisku w Warszawie i trafił PROSTO DO ARESZTU
WIDEOSandra Dorsz z "Top Model" OSTRO o Pandora Gate: "To byli moi idole. Wychowałam się na YouTube"
Youtuber robił co mógł, aby nie doszło do jego ekstradycji. Teraz w sprawie doszło jednak do przełomu, gdyż brytyjskie służby właśnie wydały Stuu polskiemu wymiarowi sprawiedliwości. Jak informowało RMF FM, w czwartek Stuart K.-B. wylądował w Warszawie i od razu trafił do aresztu. Piotr Skiba, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie, wskazuje, że w przyszłym tygodniu będą prowadzone wobec niego stosowne czynności.
W przyszłym tygodniu będą z nim prowadzone czynności
Warszawska policja już potwierdziła we wpisie w serwisie X, że w akcji sprowadzenia Stuu do kraju uczestniczyli funkcjonariusze z Wydziału Konwojowego Komendy Głównej Polskiej Policji. Do sprawy odniósł się także publicznie za pośrednictwem tej samej platformy minister sprawiedliwości, prokurator generalny Waldemar Żurek.
Miliony wyświetleń nie chronią przed polskim wymiarem sprawiedliwości. Stuart K.-B., znany w sieci jako "Stuu", został sprowadzony z Wielkiej Brytanii i jest już w polskim areszcie. W przyszłym tygodniu prokuratura rozpocznie z nim czynności procesowe w sprawie najcięższych zarzutów dotyczących krzywdzenia osób małoletnich. Żadne zasięgi, żaden status celebryty i żadna granica nie ochronią przed odpowiedzialnością. Sprawiedliwość upomni się o każdego. Bez wyjątków.
Według wcześniejszych doniesień mediów, niegdysiejszemu influencerowi grozi łącznie aż do 12 lat pozbawienia wolności.