Książę Harry i Meghan WŚCIEKLI po powrocie do Wielkiej Brytanii. "NARAŻA ich na NIEBEZPIECZEŃSTWO"

Książę Harry i Meghan Markle podjęli przełomową decyzję i po sześciu latach spędzonych w USA oficjalnie wrócili z dziećmi do Wielkiej Brytanii. Koniec "MEGXITU" nie oznacza jednak odzyskania dawnych przywilejów. Sussexom odmówiono przydzielenia ochrony, a w zamian za to zaoferowano im... numer telefonu do oficera łącznikowego policji. Książę Harry był wściekły.

Książę Harry nie dostał rządowej ochornyKsiążę Harry nie dostał rządowej ochorny
Źródło zdjęć: © Getty Images
Eldorado

Klikaj, zanim wszyscy zaczną o tym mówić!

Gwiazdy, skandale i momenty, o których jutro będzie głośno.

Sprawdź plotki

Książę Harry i jego żona Meghan wraz z dziećmi: 7-letnim Archiem i 5-letnią Lilibet przylecieli w środę na lotnisko w Birmingham, tym samym zamykając swoją "amerykańską" erę. Para powróciła na łono ojczyzny i planuje zamieszkać w rezydencji poza Londynem. Ich dzieci zostały już zapisane do brytyjskich szkół.

Powrót Sussexów do Wielkiej Brytanii nie obył się jednak bez zgrzytów. Państwo nie przyznało Harry'emu i jego rodzinie policyjnej eskorty fundowanej z publicznych pieniędzy - w tym momencie za bezpieczeństwo księcia odpowiada jego doradca, David Langdown, który otrzymał zadanie stworzenia zespołu prywatnych ochroniarzy. Rozgoryczony arystokrata poprosił swoich prawników o interwencję u minister spraw wewnętrznych Shabany Mahmood, licząc na ponowne rozpatrzenie sprawy.

Należy tu podkreślić, że nie tylko Harry jest niezadowolony z decyzji władz. Werdykt rządu ostro skomentował także były ochroniarz rodziny królewskiej Scott Hamer w ITV News.

Od 25 lat zajmuję się ochroną. To absolutnie niewiarygodne

- powiedział. 

WIDEO
Joanna Przetakiewicz o rodzinie królewskiej. Podziwia Meghan Markle i księżną Kate?


Książę Harry od lat stara się o większą ochronę w Wielkiej Brytanii

Eksochroniarz rodziny królewskiej, który wstawił się za Harrym podkreślił niedorzeczność systemu. Hammer wskazał m.in. że Wielka Brytania wciąż finansuje ochronę dla premierów, którzy złożyli już swój urząd.

Obecnie mamy ośmiu byłych premierów, którzy nie pełnią już żadnych funkcji, a mimo to korzystają z ochrony policyjnej finansowanej z pieniędzy podatników. Zagrożenia i ryzyko, na jakie narażony jest książę Harry, są znacznie większe

- dodał.

Ochroniarz stwierdził również, że osobowość Harry'ego nie powinna mieć wpływu na tę decyzję - wciąż jest członkiem rodziny królewskiej, a tym momencie staje się łatwym celem.

To naraża ich na niebezpieczeństwo. Opinia publiczna jest teraz świadoma całej tej sytuacji - tak samo jak osoby, które mogłyby chcieć wyrządzić mu - lub jego rodzinie - krzywdę. Oni teraz wiedzą teraz, jak wygląda jego ochrona, a jak nie. A to stwarza ryzyko

- podsumował Hammer.

Długa batalia o bezpieczeństwo Sussexów trwa od 2020 r., gdy Harry i Meghan zrezygnowali z oficjalnych obowiązków. Choć planują zachować posiadłości w Kalifornii i Portugalii, ich głównym domem znów będzie Wielka Brytania. Według Scotta Hamera brak państwowych ochroniarzy stwarza realne niebezpieczeństwo dla całej rodziny. Brytyjski rząd pozostaje jednak powściągliwy i nie ujawnia żadnych szczegółów. Rzeczniczka przekazała jedynie stanowisko władz.

Brytyjski system ochrony osób jest rygorystyczny i proporcjonalny do zagrożenia

Dodajmy także, że choć Harry i Meghan opłacą prywatną ochronę z własnej kieszeni, uprawnienia ich pracowników będą mocno ograniczone. Ochroniarze Sussexów nie będą mogli nosić broni palnej, ponadto nie będą uprawnieni do uzyskiwania informacji z MI5 i MI6 o potencjalnych zagrożeniach.

Jak sądzicie, kto ma rację w tym sporze?

Książę Harry i Meghan Markle
Książę Harry i Meghan Markle © Getty Images | Jonathan Brady
Książę Harry
Książę Harry © Getty Images | Jonathan Brady
Książę Harry i Meghan Markle
Książę Harry i Meghan Markle © Getty Images | Jonathan Brady
Książę Harry
Książę Harry © Getty Images | Max Mumbay
Meghan Markle
Meghan Markle © Getty Images | Jonathan Brady
Wybrane dla Ciebie
Nikt nie czyta, wszyscy wiedzą