Książę Harry i jego żona Meghan wraz z dziećmi: 7-letnim Archiem i 5-letnią Lilibet przylecieli w środę na lotnisko w Birmingham, tym samym zamykając swoją "amerykańską" erę. Para powróciła na łono ojczyzny i planuje zamieszkać w rezydencji poza Londynem. Ich dzieci zostały już zapisane do brytyjskich szkół.
Powrót Sussexów do Wielkiej Brytanii nie obył się jednak bez zgrzytów. Państwo nie przyznało Harry'emu i jego rodzinie policyjnej eskorty fundowanej z publicznych pieniędzy - w tym momencie za bezpieczeństwo księcia odpowiada jego doradca, David Langdown, który otrzymał zadanie stworzenia zespołu prywatnych ochroniarzy. Rozgoryczony arystokrata poprosił swoich prawników o interwencję u minister spraw wewnętrznych Shabany Mahmood, licząc na ponowne rozpatrzenie sprawy.
Należy tu podkreślić, że nie tylko Harry jest niezadowolony z decyzji władz. Werdykt rządu ostro skomentował także były ochroniarz rodziny królewskiej Scott Hamer w ITV News.
Od 25 lat zajmuję się ochroną. To absolutnie niewiarygodne
Zobacz: Za kosztowny powrót księcia Harry'ego i Meghan Markle do Wielkiej Brytanii PŁACI ZNAJOMY MILIARDER
WIDEOJoanna Przetakiewicz o rodzinie królewskiej. Podziwia Meghan Markle i księżną Kate?
Książę Harry od lat stara się o większą ochronę w Wielkiej Brytanii
Eksochroniarz rodziny królewskiej, który wstawił się za Harrym podkreślił niedorzeczność systemu. Hammer wskazał m.in. że Wielka Brytania wciąż finansuje ochronę dla premierów, którzy złożyli już swój urząd.
Obecnie mamy ośmiu byłych premierów, którzy nie pełnią już żadnych funkcji, a mimo to korzystają z ochrony policyjnej finansowanej z pieniędzy podatników. Zagrożenia i ryzyko, na jakie narażony jest książę Harry, są znacznie większe
Ochroniarz stwierdził również, że osobowość Harry'ego nie powinna mieć wpływu na tę decyzję - wciąż jest członkiem rodziny królewskiej, a tym momencie staje się łatwym celem.
To naraża ich na niebezpieczeństwo. Opinia publiczna jest teraz świadoma całej tej sytuacji - tak samo jak osoby, które mogłyby chcieć wyrządzić mu - lub jego rodzinie - krzywdę. Oni teraz wiedzą teraz, jak wygląda jego ochrona, a jak nie. A to stwarza ryzyko
Długa batalia o bezpieczeństwo Sussexów trwa od 2020 r., gdy Harry i Meghan zrezygnowali z oficjalnych obowiązków. Choć planują zachować posiadłości w Kalifornii i Portugalii, ich głównym domem znów będzie Wielka Brytania. Według Scotta Hamera brak państwowych ochroniarzy stwarza realne niebezpieczeństwo dla całej rodziny. Brytyjski rząd pozostaje jednak powściągliwy i nie ujawnia żadnych szczegółów. Rzeczniczka przekazała jedynie stanowisko władz.
Brytyjski system ochrony osób jest rygorystyczny i proporcjonalny do zagrożenia
Dodajmy także, że choć Harry i Meghan opłacą prywatną ochronę z własnej kieszeni, uprawnienia ich pracowników będą mocno ograniczone. Ochroniarze Sussexów nie będą mogli nosić broni palnej, ponadto nie będą uprawnieni do uzyskiwania informacji z MI5 i MI6 o potencjalnych zagrożeniach.
Jak sądzicie, kto ma rację w tym sporze?