Kuba Badach jest jednym z najbardziej cenionych muzyków w Polsce. Uwagę mediów od lat przyciąga również jego związek z Aleksandrą Kwaśniewską. Para od lat pozostaje razem, tworząc jedno z bardziej tajemniczych małżeństw w polskim show-biznesie.
Jakiś czas temu Badach był gościem prowadzonego przez Kayah podcastu na antenie RMF Classic. Podczas rozmowy nie zabrakło tematu jego związku z Aleksandrą. Muzyk wrócił pamięcią do początków ich relacji i opowiedział o pierwszym spotkaniu z przyszłymi teściami - Jolantą i Aleksandrem Kwaśniewskimi. Nie ukrywał, że był wówczas zestresowany.
Gdy pierwszy raz spotkałem się z moimi przyszłymi teściami, Ola zorganizowała kolację u siebie w mieszkaniu. Pamiętam, że jej mama rozpromieniona i wszedł ten mężczyzna, ten prezydent. Ja po prostu stanąłem i, niestety, jak to zwykle ja, usta działały szybciej niż myśl płynęła. Powiedziałem, że nie wiem, czy mam mówić "dobry wieczór", czy od razu śpiewać hymn Polski
WIDEOKuba Badach o emeryturach dla artystów
Tak Kuba Badach zwraca się do swoich teściów
Kuba zdradził również, że dziś zwraca się do teściów "mamo" i "tato".
Kayah podczas rozmowy poruszyła także temat popularności, która towarzyszyła związkowi Badacha i Kwaśniewskiej. Zapytała muzyka, czy zdawał sobie sprawę z "ceny" wejścia do rodziny byłego prezydenta. Badach przyznał, że miał świadomość, iż będzie się to wiązało z większym zainteresowaniem mediów, choć nie wiedział, jak dużym.
To jest kluczowe, bo ja zdawałem sobie sprawę z tego, że to będzie kosztowne. Nie wiedziałem, jak bardzo. Nie wiedziałem, czy wytrzymam. (...) Trochę miałem taką obawę, czy nie będę teraz facetem, który jest postrzegany jako karierowicz
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Kuba Badach wiele lat temu stracił dla niej głowę. Wszystko zmieniło się po poznaniu Oli Kwaśniewskiej: "Elwira BARDZO PRZEŻYŁA rozstanie"
Muzyk wspominał także pierwsze miesiące po ślubie. Jak opowiadał, podczas koncertów zauważał osoby, które pojawiały się przede wszystkim z ciekawości i chciały zobaczyć "męża Kwaśniewskiej".
To było dla mnie bardzo ciekawe, że pierwsze miesiące po naszym ślubie ja widziałem na koncertach twarze ludzi, którzy byli pierwszy raz, z ciekawości, żeby zobaczyć, kim jest "mąż Kwaśniewskiej". Oni nie mieli pojęcia, co ja gram. Dla mnie to było rewelacyjne - opowiadał. - Miałem po prostu: "No to ja wam dzisiaj pokażę. Zobaczycie, jak grają goście, którzy się na tym znają, nie mają laserów, nie mają tancerzy, sztucznych ogni, tylko grają muzykę zawodowo"