W nagranej rozmowie Emil S. tłumaczy Dodzie, jak ukrył majątek.
Emil S.: Kupiłem spółkę, prawnicy kupili spółkę w naszym imieniu (...) że gotowe spółki można kupić z kontami, ze wszystkim, że nie ma śladu, że jakiś ruch wykonujesz.
Dorota R.: Okej.
Emil S.: Więc ja kupuję Żabki. Właścicielem będzie tamta DE Properties, to jest słup. Monika W. [w nagraniu pada jej nazwisko - red.], księgowa, słupem jest tutaj. (...) Padł pomysł kupienia spółki, gdzie nas nie ma. Ta spółka już ma konto otwarte, wszystko co dla nas już jest związane, w KRS-ach nic, tam nas nie ma.
Dorota R.: A ta księgowa nam tego nie zabierze? (...) Nie sądzisz, że nas podpierdala? Że ona działa na dwa fronty?
Emil S.: Nie, nie, ona tam nie ma żadnych możliwości, ona jest tylko słupem. Łańcuch ludzi zbudowałem, żeby pieniądze przez to przelać. (...)
Dorota R.: I tym właścicielem jest księgowa i ty, tak?
Emil S.: Nie, nie. Trzy miliony teraz muszę przelać. Na Żabki.
Emil S. oferował też żonie nietypowe rozliczenie finansowe. "Mała, chciałem ci dać Żabkę. Sprzedam tę małą Żabkę i oddam ci te 1,5 miliona i będę z tobą kwita" - miał mówić S.