"Mam wyrzuty sumienia, że nie poprosiłam księdza do męża! Do Jaruzelskiego przyszedł"

"Mój mąż uważał, że był zaprzyjaźniony z księżmi, co się potem okazało, że oni tak nie uważali".

Klikaj, zanim wszyscy zaczną o tym mówić!

Gwiazdy, skandale i momenty, o których jutro będzie głośno.

Sprawdź plotki

Maria Kiszczak, wdowa po generale Czesławie Kiszczaku, po śmierci męża wyraźnie polubiła showbiznes oraz udzielanie wywiadów. Po publikacji dokumentów ujawniających kulisy współpracy Lecha Wałęsy z SB, chętnie pokazała też słynną szafę Kiszczaka, w której znajdowały się teczki.

W rozmowie z Pudelkiem zdradza też, że do tej pory żałuje, że przed śmiercią Czesława Kiszczaka nie zadbała o wizytę księdza. Jej mąż miał podobno bardzo dobre kontakty z duchownymi:

Mam do tego czasu wyrzuty sumienia, że przed śmiercią męża nie poprosiłam księdza do niego, a miałam zamiar - mówi Kiszczakowa. Zwracaliśmy się do wielu księży, ale wszyscy odmawiali. Do Jaruzelskiego przyszedł ksiądz. Mój mąż miał już w szpitalu ostatnie namaszczenie, którego mu udzielił ksiądz, który przychodził do niego bez przerwy.

_Mój mąż nie odrzucał księży, dyskutował z nimi, miał dobre kontakty z kościołem. Nawet uważał, że z niektórymi był zaprzyjaźniony, co się potem okazało, że oni tak nie uważali._

Obraz
Obraz
Obraz
Wybrane dla Ciebie
Nikt nie czyta, wszyscy wiedzą