Borys Szyc otwarcie mówi dziś o sobie jako o trzeźwym alkoholiku. Aktor przyznaje, że jego problemy z alkoholem zaczęły się już w czasach studenckich, gdy razem z kolegami zdarzało mu się wypijać nawet sześć butelek wina na osobę. Z czasem uzależnienie zaczęło coraz mocniej wpływać na jego życie. Szyc dostrzegł skalę problemu dopiero w wieku 36 lat, kiedy miał już opinię imprezowicza i sytuację z prowadzeniem samochodu. O swojej drodze do trzeźwości opowiedział w szczerym wywiadzie.
Mnie też się tak wydawało [że nie da się żyć bez alkoholu przyp. red.]. Tobie pewnie też - mówił w rozmowie z Markiem Sekielskim.
Borys Szyc przez lata próbował rzucić nałóg. "Zdarzało mi się leżeć na ulicy"
Szyc rozprawił się w wywiadzie ze stereotypem alkoholika, który zazwyczaj kojarzony jest z osobą bezdomną. Jednak, jak sam przyznał, nawet jemu zdarzało się znaleźć w upokarzających okolicznościach.
Nawet alkoholikom tak się alkoholicy kojarzą, wiesz? Dlatego często sobie tłumaczymy, że ja jeszcze nie mam problemu, bo nie leżę na ulicy. Chociaż mnie się zdarzało leżeć na ulicy. Albo wiesz, że nie straciłem domu. Chociaż według mnie byłem blisko. W ogóle byłem blisko śmierci parę razy. Mam niezłego farta, że miałem wytrzymały organizm. I to wszystko przeżyłem - wyznał.
WIDEORozenek o zarzutach dotyczących hejtu i alkoholu w "Królowej przetrwania"
Aktor nie ukrywał też, że jego zerwanie z nałogiem nie było łatwą drogą. Borys tuż po narodzinach swojej córki Soni próbował rzucić alkohol, jednak jak sam przyznał nie był wtedy świadomy skali swojego problemu.
Nie że wóda, nie że na piwsko idziemy… No więc pierwszy raz byłem u Woronowicza te naście lat temu i on od razu wychwycił, że jeszcze nie jestem gotowy. Mówi: "Pan jest chory? Panu się wydaje, że pan jest chory?" "Właśnie, chyba nie jestem"… "To po co pan do mnie przychodzi? Pan idzie się nachleje. Pan najwyżej zdechnie na ulicy". Pomyślałem, że to jakiś cham. Jak on się może w ogóle tak odzywać? Wiesz, do wielkiej gwiazdy, jak on śmie tak się odezwać? - tłumaczył.
Szyc pod wpływem alkoholu doprowadził do wypadku
W 2008 r. Szyc, prowadząc auto pod wpływem, doprowadził do wypadku. Nawet to nie skłoniło go do refleksji na temat swojego uzależnienia.
Zostałem zatrzymany, jak po pijaku prowadziłem auto. Zabrali mi prawo jazdy. Wiesz, to już powinno być takie otrząśnięcie. W ogóle fart, że nikomu nic nie zrobiłem. To jest jakieś szczęście w nieszczęściu. Ale nadal mnie to nie otrzeźwiło. Pomyślałem: A, no to w takim razie nie powinienem jeździć. Kupiłem auto, wynająłem kierowcę, zrobiłem sobie z tyłu barek i jeździłem z kierowcą - tłumaczył.
Aktor przestał pić dla swojej córki
Prawdziwa chęć podjęcia leczenia pojawiła się u artysty z czasem. Głównymi zapalnikami były ukochana córka i zawodzenie w roli ojca.
ZOBACZ TAKŻE: Zanim wziął ślub z Justyną Nagłowską, Borys Szyc był niezłym CASANOVĄ. Oto lista jego WSZYSTKICH związków (ZDJĘCIA)
No więc naprawdę trzeba chyba coś ważnego stracić, przeżyć… Moją główną myślą była chęć odzyskania szacunku do siebie. I taki strach, żeby moje dziecko już nigdy nie zobaczyło pijanego ojca. Oczywiście to, że ja nie byłem wtedy z moją partnerką i Sonia wychowywała się osobno, też ułatwiało mi picie. To znaczy jak miałem się z Sonią spotkać, doprowadzałem się do porządku. Ale czasami się nie doprowadzałem. Czasami byłem tak wczorajszy, że nie spędzałem czasu z nią, tylko myślałem o tym, kiedy wreszcie będzie można się napić, albo… piłem przy dziecku. To było dla mnie najgorsze upodlenie. Wiesz, woziłem ją autem na kacu. Dopiero po latach się orientujesz, że byłeś o krok od takiej tragedii, której nie dałoby się już odwrócić opowiadaniem o tym, wywiadem, czymkolwiek. Mógłbym już tylko zakończyć życie - podsumował.
Gdzie szukać pomocy? Jeśli znajdujesz się w trudnej sytuacji i chcesz porozmawiać z psychologiem, dzwoń pod bezpłatny numer 116 123 lub 22 484 88 01. Listę miejsc, w których możesz szukać pomocy, znajdziesz też TUTAJ.