Witold Płóciennik, doświadczony operator filmowy, który pracował przy takich produkcjach jak m.in. "Klangor", "Wymyk" czy "Ikar. Legenda Mietka Kosza", nie żyje. 56-latek pracował nad nowym serialem kryminalnym i razem z ekipą kręcił w okolicach Lubniewic. Pod koniec sierpnia Płóciennik nagle zniknął.
Reżyser Maciej Pieprzyca w materiale dla programu "Uwaga!" wspomniał ostatnie chwile spędzone z operatorem. W sobotę 29 sierpnia twórcy zjedli wspólne śniadanie w hotelu, a ceniony operator chętnie opowiedział mu o swoich prywatnych planach na wolny dzień.
W sobotę zjedliśmy razem śniadanie w hotelu. Wiem, że Witek miał spotkać się z bratem, z mamą, bo on pochodzi z tych stron, chciał również pojechać gdzieś nad jezioro, żeby odpocząć
WIDEOTYLKO NA PUDELKU: Malik Montana o znajomości z Edytą Górniak i ojcostwie. "Nie kupiłbym synowi butów Balenciagi, żeby inne dzieci patrzyły i było smutno" (WIDEO)
Witold Półciennik nie żyje. Policja odnalazła jego ciało
W poniedziałkowy poranek Witold Półciennik nie pojawił się na zbiórce o 7.10 na wyjazd na plan. Producentka i kierowniczka produkcji poinformowały reżysera, że nie mogą skontaktować się z operatorem.
Producentka i kierowniczka produkcji rano zapukały do mojego pokoju. O 7.10 mieliśmy się spotkać z Witkiem na dole i jednym transportem, jedną taksówką, jechać na plan. One mi powiedziały, że Witek zniknął, nie ma go, gdzieś się zagubił. Wtedy się dowiedziałem
Wkrótce ruszyły poszukiwania wokół Lubniewic, w które zaangażowano służby, lokalnych mieszkańców oraz całą ekipę filmową. Przeszukiwano pobliskie lasy. Finał poszukiwań niestety okazał się tragiczny. W czwartek 3 września służby natrafiły na ciało mężczyzny. Prokuratura Okręgowa w Gorzowie Wielkopolskim oficjalnie potwierdziła, że to zaginiony Witold Płóciennik. Rzeczniczka prokuratury Mariola Wojciechowska-Grześkowiak przekazała "Faktowi", że ciało zabezpieczono do sekcji zwłok, a w piątek 4 września śledczy formalnie wszczynają śledztwo.