Gdy ogłoszono prace nad ekranizacją najnowszej powieści Katarzyny Grocholi, fani "Nigdy w życiu!" z niecierpliwością wyczekiwali powrotu dawnej obsady. Co prawda znów będą mogli zobaczyć Danutę Stenkę i Artura Żmijewskiego w głównych rolach, lecz informacja o braku Joanny Jabłczyńskiej w obsadzie rozpętała wielką internetową burzę. W postać dorosłej Tosi wcieli się skrajnie różniąca się od niej Agnieszka Żulewska, która - według słów dawnej odtwórczyni roli - mogła ją otrzymać za sprawą ingerencji strategicznego sponsora filmu. W międzyczasie rozżalona Jabłczyńska pokazała SMS-y odsłaniające kulisy castingu, w tym zapewnienia samej Grocholi o wstawiennictwie za nią w rozmowach z reżyserem.
Autorka książki nerwowo zareagowała na waleczną postawę aktorki, a nawet zagroziła jej podjęciem kroków prawnych. Ostatecznie wycofała się z tych planów, lecz w obronie Grocholi stanęła jej nie mniej znana córka. Dorota Szelągowska nagrała na Instagramie tyradę, w której zmieszała Jabłczyńską z błotem.
Asia, ty nie jesteś Tosią, ty zagrałaś Tosię. Tosia to jest moja historia. Patrzę od 22 lat, jak bardziej identyfikujesz się z moim życiem niż ja sama. Patrzę, jak plujesz i niszczysz osobę, która stworzyła tę postać. Niepokoi mnie to, że ktoś może być tak złym człowiekiem
WIDEOKomu potyczka Jabłczyńskiej i Szelągowskiej odbije się czkawką? "DOROTA ZROBIŁA JEJ TYM NAGRANIEM PREZENT" (OKIEM PUDELKA)
Dorota Szelągowska dała się ponieść emocjom
Napastliwy komentarz projektantki wnętrz obrócił się przeciwko niej. Eksperci wizerunkowi, psycholodzy, a w szczególności internauci zarzucili Szelągowskiej szerzenie mowy nienawiści, publiczne poniżanie oraz agresywny ton wypowiedzi. Postanowiła jednak nie iść w zaparte. Następnego dnia usunęła nagranie z sieci, odblokowała Jabłczyńską na Instagramie i opublikowała oświadczenie, w którym ukorzyła się przed aktorką.
Aśka, bardzo Cię przepraszam. Nie miałam prawa Cię obrażać. Żadne poczucie krzywdy czy zranienia tego nie tłumaczy. Jest mi wstyd
Dorota Szelągowska nie migała się od tłumaczeń. Wręcz przeciwnie, cierpliwie odpisywała na komentarze wyraźnie zniesmaczonych internautów, którzy nie do końca wierzą w szczerość jej intencji. Gdy jedna z pań wytknęła, że najpierw kogoś publicznie zmiażdżyła, a dopiero po krytyce poczuła wstyd, córka Grocholi odpowiedziała krótko: "Dokładnie tak było i myślę, że to cholernie ludzkie". Podkreśliła też, że umiejętność wycofania się i przeproszenia traktuje jako ważny element wyciągania wniosków.
Tłumacząc powody swojego zachowania, Dorota Szelągowska przyznała, że do tak radykalnego kroku pchnęła ją fala hejtu, jaka zalała jej matkę po wypowiedziach Jabłczyńskiej. Wyjaśniła, że zadziałały skrajne emocje, bezsilność oraz złość, a obrona bliskiej osoby wymknęła się jej spod kontroli. Kolejna fala krytyki dotyczyła tego, że część osób dopatrzyła się w jej przeprosinach cynicznego tonu. 45-latka konsekwentnie odpierała te zarzuty, przekonując, że w dość nieporadny sposób próbowała przykryć swoje wzburzenie. "Za tym, co odebrała pani jako ironia, były skrajne emocje" - odpisała internautce.
Naczelna dekoratorka wnętrz polskiej telewizji odniosła się też do pytań, czy poza zamieszczeniem przeprosin wykonała jakikolwiek gest w stronę Joanny Jabłczyńskiej.
Asię przeprosiłam również prywatnie, ale jako, że sprawa jest publiczna, odniosłam się do niej też tu
Myślicie, że to raz na zawsze rozwiąże konflikt?