Marcela Leszczak POPŁAKAŁA SIĘ przy wielkanocnym śniadaniu: "Mam dosyć opinii, że jestem z kimś dla pieniędzy"
Marceli Leszczak nie udzielił się miły, świąteczny nastrój. W tym szczególnym okresie była partnerka Michała Koterskiego dała upust nagromadzonym emocjom. Raz na zawsze chciała rozprawić się z krytycznymi komentarzami, wyjaśniając, jak przebiegło rozstanie z mężem.
Marcela Leszczak po raz pierwszy spędziła święta z dala od syna. Podczas kiedy celebrytka spacerowała ulicami Rzymu w towarzystwie nowego partnera, rodziców i młodszej siostry, mały Fryderyk cieszył się rodzinnym czasem z tatą i dziadkami. Pomimo doskonałego wywiązywania się aktora z ojcowskich obowiązków, mama 8-latka wyjątkowo trudno zniosła kilkudniową rozłąkę z dzieckiem.
Zamiast cieszyć się urokami Wiecznego Miasta, 33-latka poczuła się w obowiązku wyjaśnić obserwującym na Instagramie powód swojego wyjazdu. Z jej obszernego wpisu wynika, że miarka się przebrała, a fala hejtu, jaka spłynęła na Leszczak, przybrała niewyobrażalną skalę. Opowiadając o swoich trudnych przejściach emocjonalnych, zgrabnie przeszła do tematu zbliżającego się rozwodu z Michałem Koterskim ze szczególnym uwzględnieniem okoliczności ich rozstania.
Dziś popłakałam się na śniadaniu, które było dla mnie trudne, bo było bez Frysia. I to nie tylko o niego chodzi, a o niespełnione pragnienie posiadania kompletnej rodziny. Nie chcę niczego tu wyciągać z szacunku do taty Frysia, ale gdyby było dobrze między nami, nasz związek nie byłby przerwany przeze mnie dwoma rozstaniami i nasze małżeństwo trwałoby do dziś. Nie mam zgody na komentarze szczególnie celujące w moje macierzyństwo typu "porzuciła syna i poleciała z kochankiem do Włoch"
Leszczak czeka na rozwód z Koterskim. Ujawnia, że marzy o ślubie kościelnym, rodzinie i zdradza, że nigdy nie była Koterska
Marcela Leszczak przedstawiła swoją trudną sytuację
Była finalistka "Top Model" przez długi czas była uodporniona na krytykę pod swoim adresem. Zmasowany atak słowny sprawił, że postanowiła raz na zawsze uciąć spekulacje o dorabianiu się na rzekomo bardziej majętnych od niej partnerach. Otwarcie przyznała, że nie zamierzała uzewnętrzniać się w sieci, lecz sytuacja wymusiła na niej sprostowanie szerzących się na jej temat nieprawdziwych informacji.
Mam nadzieję, że trafią tu szczególnie komentujące osoby, jak i te, które pokusiły się skomentować ostatni post Michała w niepochlebny sposób, że jestem np. toksyczna, albo alimenciara, czego sam Michał nie powiedziałby nigdy o mnie. To ja wyszłam z mieszkania zostawiając wszystko i nie rościłam sobie praw do majątku od którego odpisałam się. Wiem, że to bardzo prywatne i nigdy nie chciałam tego pisać, ale dziś miarka się przelała i chcę zatrzymać tę lawinę hejtu. Zresztą nie wiem kto pisze w taki sposób, bo kiedy poznałam Michała z końcem 2016 roku był bez mieszkania, auta, zaledwie 2 lata trzeźwy i nie miał grosza przy duszy. My naprawdę zakochaliśmy się w sobie. Odsyłam was do Michała książki, o czym pisał. Sformułowanie, że "złapałam gościa na dziecko" ma się nijak do rzeczywistości i to najlepiej wie Michał i wszyscy, którzy mnie znają. Nie jestem dziewczyną z biednego domu, wręcz przeciwnie. Mam dosyć opinii, że z kimś jestem dla pieniędzy
Marcela Leszczak wspomniała też, że w początkowym okresie związku z Michałem mieszkali w należącym do niej lokum na Mokotowie i poruszali się jej autem. Zaznaczyła też, że nie pozwoli na sztuczne kreowanie konfliktu z ojcem jej syna. Na koniec oświadczyła: "Chciałam obronić się sama przed światem, bo nie ma kto mnie obronić".
Współczujecie jej problemów?
ZOBACZ TEŻ: Marcela Leszczak zaczepia fanów 30+ i pyta: "Jak tam u was? ROZWÓD, TERAPIA CZY ROBIENIE FORMY ŻYCIA?"