Margaret: "Piłam kawę na kreskę i jadłam odpadki z kawiarni"

"Szłyśmy do zaprzyjaźnionej kawiarni i dostawałyśmy odpadki, czyli rzeczy, które się nie sprzedały, a i tak są dobre" - wyznała w TVP.

Margaret już od kilku lat nie może narzekać na brak pracy i co za tym idzie pieniędzy. Uwielbia się chwalić swoim luksusowym obecnie życiem. Nie zawsze jednak tak było, o czym śpiewająca szafiarka też lubi opowiadać. Niedawno wyznała na łamach Vivy!, że przez pół roku nie miała pieniędzy na czynsz. Teraz w Pytaniu na Śniadanie w TVP wspominała czasy, kiedy była tak biedna, że kawę brała "na kreskę":

Wczoraj spotkałam się z przyjaciółką, z którą te czynności praktykowałyśmy, czyli picie kawy na kreskę, a później wieczorem jeszcze szłyśmy do takiej naszej zaprzyjaźnionej kawiarni i dostawałyśmy tak zwane odpadki, czyli rzeczy, które się nie sprzedały, a i tak są dobre.

Obraz
Obraz

Źródło: TVP

Wybrane dla Ciebie
Nikt nie czyta, wszyscy wiedzą