Na naszym rodzimym podwórku show-biznesowym poprawianie urody pod okiem zagranicznych chirurgów stało się już właściwie chlebem powszednim. Do grona celebrytek, które zdecydowały się na poprawienie matki natury poza granicami Polski, dołączyła niedawno Marta Rentel, znana szerzej jako Martirenti. Pod koniec czerwca poleciała do słonecznej Turcji, by oddać się w ręce tamtejszych specjalistów.
Tiktokerka i zawodniczka freak fightów w jednej osobie nie zamierzała robić ze swoich zabiegów tajemnicy. Wręcz przeciwnie, jej profil na Instagramie, obserwowany przez milion użytkowników, zamienił się w pamiętnik z tureckiej kliniki. Influencerka bez skrępowania pokazywała opatrunki, opuchliznę wokół oczu, a nawet posiłki serwowane na szpitalnym oddziale, przyznając wprost, że operacja odbyła się w ramach współpracy barterowej.
WIDEODanuta Martyniuk mówi, dlaczego przeszła operację nosa. Wnuczka ją pozna?
Martirenti podkreśliła zmianę kształtu nosa
31-latka, decydując się na turystykę medyczną, oprócz korekty nosa poddała się też plastyce powiek. Jak zdradzała w licznych relacjach, w tym przypadku w grę wchodziły względy zdrowotne. Martirenti cierpi bowiem na wadę wrodzoną, która powodowała asymetrię oczu.
Gdy opuchlizna wreszcie zaczęła schodzić, nadszedł czas na oficjalną prezentację "nowej twarzy". Influencerka opublikowała nagranie, na którym z dumą prezentuje odmieniony, wyprostowany profil bez charakterystycznego wcześniej garbka. Radości z wyraźnego poprawienia wyglądu nieco pozbawił ją jeden z dociekliwych internautów, który zapytał ją o celowość tak inwazyjnego zabiegu. "Po co zrobiłaś sobie nos?" - zapytał cytowany przez Martę obserwator. Postanowiła odpowiedzieć mu w postaci filmiku zestawiającego obecny, idealnie wyprofilowany kształt nosa z dawnymi ujęciami, gdzie prezentował się on zupełnie inaczej.
Bo chciałam. Jestem bardzo zadowolona z przebiegu operacji i czuję, że w jakiś sposób zmieniło to moje życie. Dla kogoś jest to mały detal, a dla mnie zupełnie inna pewność siebie
Zmiana na plus?