Michał Wiśniewski nie może narzekać na brak wrażeń w życiu osobistym. Od ubiegłej niedzieli kolorowa prasa rozpisuje się na temat ponownego rozpalenia uczucia, które niegdyś łączyło go z Mandaryną. Lider Ich Troje zszedł się z żoną numer dwa, ale nadal formalnie nie zakończył małżeństwa z piątą wybranką serca. Po raz pierwszy nie udało mu się rozwieść podczas jednej rozprawy, a złożony przez Polę pozew miał liczyć 700 stron.
Na pierwszy rzut oka widać, że Michał i Marta świetnie odnajdują się jako "power couple" i wręcz karmią się nagłym zainteresowaniem mediów. Oboje umiejętnie podsycają atmosferę wokół siebie, czy to - tak jak w przypadku Mandaryny - wizytą w sklepie jubilerskim, gdzie mierzyła pierścionki zaręczynowe, czy tak jak Michał, udzielając wywiadów, w których rozwodzi się na temat ich odrodzonego po latach uczucia.
WIDEOEdyta Górniak komentuje powrót Mandaryny do Michała Wiśniewskiego. "Ich dzieci są bardzo szczęśliwe" (WIDEO)
O ile w rozmowie dla "Faktu" z Moniką Richardson słynący ze swojej "otwartości" muzyk przekonywał, że tym razem pragnie budować relację z Martą z dala od mediów, jego czyny mówią co innego. Gwiazdor najwyraźniej kuje paliwo, póki gorące i chce umiejętnie wykorzystać medialny szum wokół siebie. Podczas ostatniego koncertu czerwonowłosy gwiazdor wywołał prawdziwą ekstazę wśród publiczności, gdy, wykonując szlagierowy numer "Kochaj mnie kochaj", wspomniał o swojej byłej/obecnej ukochanej. Nagranie z występu momentalnie obiegło sieć.
Miałeś wszystko, a teraz znowu jesteś z Mandaryną, k*rwa... K*rwa mać... - darł się. Kochaj mnie kochaj, bądź ze mną bądź, nie opuszczaj mnie. To wszystko czego pragnę.
Myślicie, że Mandarynie będzie do śmiechu?