3 września polska branża filmowa pogrążyła się w żałobie. Ciało Witolda Płóciennika odnaleziono w kompleksie leśnym przy jeziorze Krzywe w gminie Lubniewice. Wcześniej przez cztery dni trwała akcja poszukiwawcza. We wtorek przeprowadzono sekcję zwłok operatora filmowego. Jak przekazano w oficjalnym komunikacie bezpośrednią przyczyną zgonu filmowca była ostra niewydolność oddechowo-krążeniowa.
WIDEOGrób Jana Frycza został zasypany morzem białych kwiatów (WIDEO)
Nowe ustalenie ws. śmierci Witolda Płóciennika
Jeszcze w trakcie akcji poszukiwawczej do mediów dotarła informacja o odnalezieniu smartfona, który mógł być własnością Witolda Płóciennika. Według najnowszych informacji należący do niego telefon zabezpieczono dopiero w momencie odkrycia zwłok. Zmarły operator filmowy miał ze sobą także plecak.
W czasie ujawnienia zwłok Witold P. telefon miał przy sobie, a plecak na sobie – przekazała w rozmowie z "Faktem" rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Gorzowie Wielkopolskim Mariola Wojciechowska-Grześkowiak.
Zobacz także: Przyjaciel opowiedział o ostatnich chwilach Witolda Płóciennika. Widział się z nim TUŻ PRZED ZAGINIĘCIEM
Dziennikarze "Faktu" dotarli również do osoby znającej szczegóły poszukiwań Witolda Płóciennika. Ich informator przekazał, że w miejscu odnalezienia zwłok występują problemy z zasięgiem, więc filmowiec mógłby mieć problem z wezwaniem pomocy.
Tam właściwie tego zasięgu nie ma, co powoduje, że wykonanie połączenia telefonicznego jest praktycznie niemożliwe. Trzeba chodzić wkoło i próbować złapać zasięg, aby móc chociaż wysłać wiadomość, która i tak przychodzi z dużym opóźnieniem – cytuje "Fakt".