Głośna drama rozgorzała, gdy Joanna Jabłczyńska wyznała, że po 20 latach widzowie nie zobaczą jej w roli Tosi w kolejnej części "Nigdy w życiu!". Gdy aktorka ujawniła prywatne wiadomości od Katarzyny Grocholi świadczące o jej początkowym poparciu, pisarka zagroziła sądem i zażądała przeprosin oraz 5 tysięcy złotych na Fundację Rak'n'Roll. Jabłczyńska przelała pieniądze, zamieściła oświadczenie wygenerowane przez AI i założyła własną zbiórkę na tę samą organizację.
WIDEOKatarzyna Grochola o hejterach: "Dobrze, może dla tego BOTA JESTEM SKOŃCZONA" (WIDEO)
Próbując wytłumaczyć ogromną skalę hejtu i emocji w sieci, Grochola podczas Festiwalu Herlinga-Grudzińskiego "Pociąg do Literatury" w Kielcach wypaliła, że od "specjalisty ds. algorytmów" dowiedziała się, iż to internetowe boty sztucznie nakręciły całą aferę.
Na tę rewelację zdążyła już odpowiedzieć Jabłczyńska, publikując na Instagramie nagranie, na którym z szerokim uśmiechem i dużą dozą ironii wyszydziła teorię Grocholi.
Karolina Korwin Piotrowska o wypowiedzi Katarzyny Grocholi: "Ostre brednie"
Wątek rzekomych botów wywołany przez pisarkę nie umknął uwadze Karoliny Korwin Piotrowskiej. Dziennikarka postanowiła mocno skomentować teorie pisarki, nie kryjąc oburzenia jej poziomem wiedzy.
To wcale nie jest śmieszne w sumie. Pokazuje fatalny stan edukacji cyfrowej ludzi, także tych wypowiadających się publicznie i jak tutaj lejących na publiczność ostre brednie, świadczące o braku minimalnej wiedzy do wypowiadania się - napisała dobitnie.
Dziennikarka precyzyjnie wytłumaczyła przy tym, jak w rzeczywistości działają mechanizmy rządzące mediami społecznościowymi.
To nie były boty. Tak działa algorytm mediów antyspołecznościowych. Boty mogły, choć nie musiały, zakładając, że ponad 50 proc. internetu jest martwa, wejść później. To były algorytmy, które szybko nakręciły przebodźcowanych i rozemocjonowanych ludzi, bo tak działają: bazują na emocjach, na najgorszych instynktach, bo na tym się zarabia, Meta na tym kosi worki kasy, zarabia na tym, że w każdym z nas jest zło - tłumaczyła.
Korwin Piotrowska w swoim wpisie bezlitośnie przejechała się również po "ekspercie", na którego powoływała się pisarka w Kielcach. Zdaniem dziennikarki doradca autorki wykazuje się kompletnym brakiem kompetencji.
Nie wiem, co to za "specjalista od algorytmów", ale może powinien się doedukować i to szybko. A pani Grochola, no cóż… - podsumowała gorzko.