Witold Płóciennik - wybitny operator filmowy stojący za sukcesem takich produkcji, jak "Kruk", "Klangor" czy tegoroczny przebój "Ołowiane dzieci" - zaginął w minioną sobotę, 29 sierpnia. Po wycieńczających pracach przy realizacji nowego serialu dla Netflixa udał się nad jezioro Lubiąż w wypoczynkowych Lubniewicach. Kiedy filmowiec nie dotarł po weekendzie na plan zdjęciowy, a kontakt z nim urwał się na dobre, koledzy z ekipy zgłosili jego zaginięcie. Szeroko zakrojona akcja poszukiwawcza trwała od poniedziałku przez kolejne cztery dni. Niestety, wczoraj wieczorem ziścił się najczarniejszy scenariusz.
Dziesiątki osób przeszukiwały lasy wokół Lubniewic. Ciało zaginionego 56-latka odnalazł cywilny ochotnik biorący udział w poszukiwaniach. Zwłoki leżały w kompleksie leśnym nieopodal bagnistych terenów w rejonie jeziora Krzywe. Na miejsce natychmiast wezwano grupę dochodzeniowo-śledczą oraz prokuratora, który przekazał już wstępne ustalenia. Tożsamość zmarłego filmowca na miejscu oficjalnie potwierdził członek rodziny. Jedna z mieszkanek tamtejszych terenów wyznała w rozmowie z "Faktem", że grupa poszukiwawcza była bardzo blisko miejsca późniejszego odnalezienia zwłok.
Byliśmy w tym miejscu, przechodziliśmy dosłownie kilka metrów dalej
WIDEOWzruszający gest Tomasza Sianeckiego na pogrzebie Andrzeja Morozowskiego
Poszukiwania Witolda Płóciennika mogły zakończyć się już kilka dni temu!?
Ciało operatora zostało znalezione w pobliżu terenów bagnistych. Z nieoficjalnych ustaleń wynika, że do zgonu najprawdopodobniej doszło z przyczyn naturalnych. Wiele wskazuje na to, że Płóciennik udał się na spacer w trudniejszym terenie leśnym, gdzie doszło do nagłego załamania stanu zdrowia. Rozmówczyni dziennika zwróciła uwagę na ukształtowanie terenu, dziwiąc się, że mężczyzna udał się w tamtym kierunku. Zasugerowała, że mógł szukać przejścia, by okrążyć jezioro.
Bagna są w tamtą stronę, a tutaj jest dzika plaża, na którą ludzie przychodzą się wykąpać. Tutaj prowadzi ścieżka przez las, dalej są ogrody, z których wychodzimy idąc nad to jezioro. Mieszkam tu od zawsze, ale w tamtą stronę nigdy się nie zapuszczałam. Chociaż przychodzą tu wędkarze, są pomosty. Jeziora Lubiąż nie da się obejść, a z jeziorem Krzywym łączy się ono bagnami
Ostatni kontakt z filmowcem mieli jego koledzy z planu. Mężczyzna przesłał im zdjęcie znad jeziora Lubiąż, gdzie rozwiesił hamak. Około dwóch kilometrów od miejsca ostatniego logowania telefonu i od centrum poszukiwań odnaleziono jego samochód zaparkowany przy nieczynnej kawiarni.
ZOBACZ TEŻ: Przyjaciel opowiedział o ostatnich chwilach Witolda Płóciennika. Widział się z nim TUŻ PRZED ZAGINIĘCIEM