W grudniu 2025 roku media obiegły szokujące wieści o aresztowaniu Nicka Reinera. Potem było tylko gorzej, bo okazało się, że to on kilkanaście godzin wcześniej zamordował własnych rodziców. Obecnie przebywa w areszcie bez możliwości zwolnienia za kaucją.
Nick Reiner chce pieniędzy rodziców
"Page Six" donosi, że nie jest to natomiast jedyna sprawa sądowa, którą ma obecnie Nick. Morderca własnych rodziców ma równolegle do sprawy karnej osobny spór cywilny o pieniądze z Nick Reiner Children's Trust. Chodzi o pieniądze z rodzinnego funduszu powierniczego w wysokości aż 1,6 miliona dolarów.
Wniosek o wypłatę złożył w czerwcu, ale zarządzający funduszem odmawiają transferu środków, powołując się na przepisy w Kalifornii. Mowa konkretnie o The Slayer Statute, która mówi jasno - osoba, która zabiła inną, nie może odziedziczyć po niej majątku, w tym oczywiście pieniędzy.
Zobacz także: Ujawniono akt oskarżenia przeciwko Nickowi Reinerowi. 32-latek miał urządzić na rodziców ZASADZKĘ. Grozi mu KARA ŚMIERCI
WIDEOTak wygląda grób Łukasza Litewki. Masa zniczy i kwiatów
33-latek twierdzi, że zgodnie z dokumentami połowa środków miała trafić do niego po 30. urodzinach, a reszta po ukończeniu 35 lat. Według pełnomocników kluczowa kwota stała się należna jeszcze wtedy, gdy oboje rodzice żyli i nie było wobec niego żadnych zarzutów, więc te środki mu się po prostu należą. A przez to, że ich nie ma, nie może wynająć prywatnego adwokata ani kupić sobie w więzieniu artykułów pierwszej potrzeby czy przekąsek.
Nick skończył 30 lat 14 września 2023 roku. Według wyliczeń samej następczyni powiernika, tego dnia należało mu się co najmniej 558 tysięcy dolarów. Jego rodzice wtedy żyli. Nikt o nic go nie oskarżał
Zarządzający funduszem wciąż powołują się jednak na regulacje, które pozbawiają korzyści majątkowych osobę odpowiedzialną za śmierć spadkodawcy. Obrona odpowiada, że te zasady nie powinny obejmować części pieniędzy, do których Reiner miał nabyć prawo jeszcze za życia rodziców. Jak już wspominaliśmy, prawnicy utrzymują, że brak wypłat uniemożliwia Reinerowi zatrudnienie prywatnego adwokata, dlatego w sprawie karnej reprezentuje go obrońca z urzędu.
Pełnomocnicy wskazują również na koszty prawne po drugiej stronie sporu. Jak twierdzą, osoby, które walczą z nim w sądzie, korzystają właśnie z pozostawionych mu pieniędzy. W tym momencie ma to być już aż 250 tysięcy dolarów.
To Nick płaci za walkę o to, żeby nie dostał swoich pieniędzy.
Spór pozostaje nierozstrzygnięty, a kolejną rozprawę wyznaczono na 23 października. W toku jest też sprawa związana z morderstwem rodziców i na razie wiadomo jedynie, że Reiner prawdopodobnie uniknie kary śmierci, bo jego bliscy stanowczo opowiedzieli się przeciw takiej decyzji. Gotówka na przekąski może się więc faktycznie jeszcze przydać.
Współczujecie?