Nie żyje Josh Grisetti, amerykański aktor teatralny i filmowy, który zdobył uznanie przede wszystkim dzięki występom na broadwayowskich scenach. Informację o śmierci 44-letniego artysty przekazał jego przyjaciel Rob McClure. Jak poinformował w mediach społecznościowych, Grisetti odebrał sobie życie.
Josh Grisetti nie żyje. Miał 44 lata
McClure zamieścił wpis na Instagramie, w którym przyznał, że trudno mu pogodzić się z odejściem przyjaciela. Aktor skierował też słowa wsparcia do żony i bliskich Grisettiego, którzy muszą zmierzyć się z ogromną stratą.
Z ogromnym bólem przekazuję, że genialny Josh Grisetti odebrał sobie życie w piątek. Nie jestem jeszcze gotów nawet próbować to zrozumieć. Myślami jestem z jego żoną i rodziną, które próbują zmierzyć się z tą niewyobrażalną rzeczywistością - napisał na Instagramie Rob McClure.
ZOBACZ TAKŻE: Tragiczne kulisy śmierci Daveigh Chase. Przez ostatnie miesiące bliscy szukali jej wśród osób bezdomnych
Wszystkie żony Michała Wiśniewskiego. Wrócił do Mandaryny, ale z kim jeszcze rozstał się w zgodzie?
Aktor urodził się w grudniu 1981 roku w Waszyngtonie. W 2004 roku ukończył Boston Conservatory, gdzie zdobył tytuł licencjata sztuk pięknych ze specjalizacją w teatrze muzycznym. Choć Josh Grisetti pojawiał się również w produkcjach filmowych i telewizyjnych, jego największą pasją pozostawał teatr. Widzowie mogli zobaczyć go m.in. w serialu "Wspaniała pani Maisel", jednak to scena Broadwayu przyniosła mu największe uznanie.
Znajomi wspominają Josha Grisettiego
Po informacji o śmierci Grisettiego głos zabrała też Amy Sherman-Palladino, twórczyni serialu "Wspaniała pani Maisel". W oświadczeniu przekazanym Page Six wspominała go jako wyjątkowego człowieka i utalentowanego aktora.
John był cudownym człowiekiem. Po prostu najlepszym aktorem i najlepszą osobą. Mieliśmy ogromne szczęście, że mogliśmy go poznać i z nim pracować. Będzie go bardzo brakowało całej rodzinie "Wspaniałej pani Maisel" - stwierdziła.
ZOBACZ TAKŻE: Przemysław Babiarz udzielił pierwszego wywiadu o stracie żony: "Sprawy mniejsze stają się naprawdę dużo mniejsze"