(Nieco spóźniony) coming out Joanny Krupy: "Jestem single, Dominik Tarczyński NIE JEST MOIM FACETEM"
We wrześniu zeszłego roku Joanna Krupa i Dominik Tarczyński zostali sfotografowani razem w restauracji. On nie chciał komentować sprawy, ona również. Teraz, niemal pół roku później, Dżoana nagle zdobyła się na szczerość w tej sprawie.
We wrześniu cała Polska dyskutowała o fotkach paparazzi, na których uwieczniono spotkanie Joanny Krupy i Dominika Tarczyńskiego w restauracji. Długo gawędzili, uśmiechali się do siebie, a w pewnym momencie położyła mu głowę na ramieniu, a on gładził ją po włosach. Dżoana nie chciała komentować sprawy, polityk natomiast stwierdził:
To nasza prywatna relacja i chciałbym, aby tak pozostało. Dziękuję za zrozumienie
Zobacz: Czułe gesty Joanny Krupy i Dominika Tarczyńskiego. Polityk PiS-u obejmował i gładził gwiazdę TVN
Joanna Krupa o zdjęciach z Dominikiem Tarczyńskim
Wspólne fotki tych dwojga wywołały w narodzie dość skrajne reakcje: od szoku, przez nieśmiałe gratulacje, aż po kąśliwe komentarze. W kolejnych miesiącach Joanna odnosiła się do sprawy dość niechętnie - wspominała jedynie, że "ma różnych przyjacieli", a jakby była w związku, to przecież już by się tym chwaliła. Dziś, po niemal pół roku i dziesiątkach publikacji na ich temat, opowiedziała o sprawie nieco szerzej.
Na instagramowym profilu Dżoany właśnie pojawiło się nagranie, w którym ta zabrała głos na temat jej relacji z Tarczyńskim. Najwyraźniej skłoniły ją do tego komentarze internautów, a te - biorąc pod uwagę temperaturę politycznego sporu w kraju - bywają dość brutalne. Joanna przytoczyła jeden z nich, a ponieważ jest on pełen obraźliwych słów, nawet go nie cytujemy.
Dla mnie takie komentarze to naprawdę jest po pierwsze cyberbullying. Tacy ludzie powinni siedzieć w szpitalu dla ludzi chorych psychicznie, bo jak ktoś takie słowa może napisać komuś, mieć taką nienawiść do kogoś, to dla mnie to naprawdę trzeba tę osobę sprawdzić.
Zapytaliśmy Joannę Krupę o jej relacje z Dominikiem Tarczyńskim. Oto, co odpowiedziała.
A potem przeszła do rzeczy. Zaczęła od wspomnianych fotek paparazzi, które, jak twierdzi, o niczym nie świadczą.
Nigdy nie miałam żadnych relacji romantycznych z Dominikiem Tarczyńskim. Wtedy, co paparazzi nas złapali na imprezie, byłam w grupie ludzi. Tańczyliśmy, śmieliśmy się, piliśmy. Wiesz, jak Krupa troszkę za dużo napije się, to jest miła dla każdego. Przytulałam Dawida Wolińskiego, też mój adwokat, Michał tam był, Justynka, Filip. To była grupa fajnych ludzi, z którymi się bawiliśmy bardzo fajnie. No i paparazzi widocznie zobaczyli moje InstaStories, przyjechali, zobaczyli, jak ja tam już zmęczona, gotowa jechać do domu, z głową na jego ramieniu i nagle: "O mój Boże, o mój Boże, Aśka jest z Tarczyńskim!".
Joanna Krupa: "Dominik Tarczyński nie jest moim facetem"
No więc jeśli byliście ciekawi, czy Joanna i Dominik faktycznie mają lub mieli się ku sobie, to gwiazda TVN-u ogłasza: nie są parą i ponoć ledwo się znają. Jednocześnie twierdzi, jakoby jej motywacją, aby się z nim spotkać, była walka o prawa zwierząt. To się nazywa poświęcenie.
Nie jestem, nie byłam i nie ma takich planów. Dominik jest osobą, która poznałam, widziałam trzy razy na żywo w życiu. Szanuję każdego człowieka. Moją motywacją, żeby się z nim spotkać, być z nim jako znajoma, to właśnie ochrona zwierząt, walczenie o zwierzęta. Ja w ogóle tak naprawdę nie mówię na temat polityki w mediach, ani do Was. I czy to jest po tej, czy po tej stronie? Dla mnie to jest najważniejsze, kto pomaga zwierzątkom. Jak ja bym była z politykiem, to bym go wzięła za wiecie co i by pierwsza sprawa była: walka o zwierzęta, o prawa, żeby wszystko było super dla zwierząt. Potwierdzam, jestem single, nie ma nikogo w moim życiu, Dominik Tarczyński nie jest moim facetem.
Doceniacie jej zaangażowanie?