Polacy ZNOKAUTOWALI Chińczyków! 8 godzin tytanicznej pracy, surowy sędzia i ZAKAZ pasemek. Sukces wart Guinnessa?
To była walka, jakiej polska branża beauty jeszcze nie widziała. W jednym narożniku dotychczasowi rekordziści z Szanghaju, w drugim – biało-czerwona ekipa pod banderą Fale Loki Koki. Stawką był prestiżowy tytuł w kategorii "Most heads of hair dyed by a team in 8 hours".
Choć Chińczycy w 2024 roku postawili poprzeczkę bardzo wysoko (221 głów), nasi styliści nie zamierzali brać jeńców. Choć emocje powoli opadają, kulisy walki o liczbę pofarbowanych głów wciąż budzą podziw. Polska ekipa musiała zmierzyć się z niezwykle surowymi zasadami brytyjskiego arbitra, który osobiście pilnował, by nikt nie "poszedł na łatwiznę".
Niezwykle restrykcyjny sędzia z Londynu i zakazane pasemka. Nie było taryfy ulgowej!
Nad przebiegiem bicia rekordu czuwał Carl Saville, oficjalny sędzia Guinness World Records, który od samego początku nie pozostawiał złudzeń: to nie jest zabawa. Zasady były rygorystyczne do bólu. Saville przypomniał wszystkim, że do wyniku liczą się wyłącznie pełne koloryzacje profesjonalnymi farbami marek Artego, Mila Pro, Montibello, Subrina i DrB. Pasemka, refleksy czy "muśnięcia słońcem"? Zapomnijcie! Sędzia był nieubłagany i każda praca, która nie spełniała surowych norm, nie była doliczana do ogólnego wyniku.
W tej trudnej walce fryzjerów wspierał sztab ekspertów. Prowadzący wydarzenie – Andrzej Wierzbicki, Tomasz Schmidt, Bartosz Bronowicki oraz Sebastian Karczewski – nie tylko zagrzewali do boju, ale dbali, by każdy z 250 profesjonalistów utrzymał najwyższy standard pracy.
Marka Fale Loki Koki dostarczyła uczestnikom najlepszy sprzęt i profesjonalne mieszanki koloryzujące, co w połączeniu z dyscypliną naszych stylistów dało piorunujący efekt. Już na półmetku sędzia Saville, mimo swojej brytyjskiej powściągliwości, zaczął chwalić polski zespół za "niesamowity wysiłek i ogromną, ciężką pracę".
Historyczny triumf i łzy szczęścia. Tak bije się rekordy!
Droga do zwycięstwa była upstrzona litrami farby i potu. Przełom nastąpił około godziny przed końcem wyzwania, kiedy to Katarzyna Stefańska, fryzjerka pracująca marką Subrina, wykonała 222. koloryzację, oficjalnie detronizując Chiny.
Kiedy wreszcie ogłoszono ostateczny wynik – 243 głowy – sędzia Saville nie krył podziwu dla polskiej organizacji i dyscypliny.
Oficjalny certyfikat z rąk arbitra odebrał Waldemar Kotecki, założyciel Fale Loki Koki, przy ogłuszającym dopingu setek fryzjerów i modelek
Polska udowodniła całemu fryzjerskiemu światu, że w dziedzinie koloryzacji nie mamy sobie równych. Chińczycy będą musieli mocno się postarać, by odzyskać ten tytuł!
Gratulujemy!
Myślicie, że Szanghaj odważy się na rewanż, czy po takim pokazie siły Chińczycy na dobre odpuszczą sobie walkę z naszymi stylistami?