Zatrzymanie Piesiewicza to kolejny etap głośnej sprawy opisywanej przez WP oraz "Superwizjer" TVN24. Informacje o ujęciu prezesa PKOl jako pierwsze przekazały te redakcje, a kilkadziesiąt minut później fakt zatrzymania potwierdził minister sprawiedliwości Waldemar Żurek.
Ustalenia dziennikarzy Szymona Jadczaka (Wirtualna Polska) i Michała Fuji (TVN24) dotyczą m.in. kosztownego zegarka. Piesiewicz miał przyjąć od Przemysława Krala — szefa upadłej giełdy kryptowalut Zondacrypto — Patek Philippe Calatrava wart 40 tys. euro, czyli ok. 172 tys. zł. W tle pojawiają się także wyjazdy do Monako i Bergamo, koszty hoteli oraz bilety na mecze dla Piesiewicza i jego bliskich. Łączną wartość korzyści, które miały trafić do Piesiewicza i osób z jego otoczenia, oszacowano na 190–216 tys. zł (w zakresie opisanym w ustaleniach WP i TVN24).
Z relacji rozmówców wynika, że w zamian prezes PKOl miał obiecywać Kralowi wsparcie m.in. u prezesa UOKiK Tomasza Chróstnego oraz u byłego premiera Mateusza Morawieckiego. Obaj zaprzeczają, by doszło do jakiejkolwiek interwencji, a urząd we wrześniu przekazał wątek Zondacrypto służbom. Sam Radosław Piesiewicz utrzymuje, że zegarek kupił z własnych pieniędzy, płacąc Przemysławowi Kralowi gotówką w ratach, a całą sprawę określa jako nagonkę.
WIDEOLuksusowy zegarek i panika na prawicy. Kulisy śledztwa ws. szefa PKOl
Afera Zondacrypto i powiązania giełdy z PKOl
Zondacrypto zostało sponsorem generalnym Polskiego Komitetu Olimpijskiego 22 października 2025 r. Wtedy siedzibę komitetu przemianowano na "Zondacrypto Centrum Olimpijskie", a w lutym na budynku — noszącym od dwóch dekad imię Jana Pawła II — zamontowano duży neon giełdy.
Po podpisaniu umowy w Monako PKOl informował, że po raz pierwszy premie za wyniki mają otrzymać także sportowcy z miejsc 4–8 zimowych igrzysk we Włoszech. Tokeny jednak do nich nie trafiły. Pod koniec kwietnia neon został zdemontowany, a rzeczniczka PKOl Katarzyna Kochaniak-Roman przyznała, że komitet nie ma środków na wypłatę premii dla medalistów. Zaległe wypłaty — łącznie 1,1 mln zł — dotyczące skoczków Kacpra Tomasiaka i Pawła Wąska, panczenisty Władimira Siemirunnija oraz dwóch trenerów zostały uregulowane dopiero w czerwcu. Piesiewicz przekonywał, że stało się to dzięki prywatnym sponsorom.
Problemy Zondacrypto narastały od miesięcy. Klienci od tygodni zgłaszali kłopoty z wypłatami, a 6 kwietnia money.pl opisał, że giełda nie dysponuje rezerwami bitcoina wystarczającymi na pokrycie depozytów użytkowników. Przemysław Kral odpowiadał w serwisie X, że to przejściowy problem techniczny, a w oświadczeniu zapewniał o istnieniu rezerw i tłumaczył opóźnienia wdrażaniem nowych systemów bezpieczeństwa. Kilkanaście dni później sytuacja miała się gwałtownie pogorszyć: wypłaty były zablokowane, strona nie działała, a pracownicy byli zwalniani.
17 kwietnia Prokuratura Regionalna w Katowicach wszczęła śledztwo dotyczące niewypłacalności Zondacrypto — pod kątem oszustw znacznej wartości i prania pieniędzy. Wówczas szkody szacowano na co najmniej 350 mln zł, a według najnowszych informacji medialnych kwota może sięgać 2,4 mld zł. Prokuratura wskazuje, że pokrzywdzonych jest co najmniej kilkaset osób. Kral wyjechał z Polski, a to właśnie w tym wątku prowadzone są działania CBZC.
We wtorek prokuratura oraz minister sprawiedliwości oficjalnie potwierdzili, że w śledztwie nastąpił przełom.