Syn Marka Grechuty zaginął na dwa lata i odnalazł się w Rzymie - rodzinny dramat legendarnego muzyka

Marek GrechutaMarek Grechuta
Źródło zdjęć: © AKPA

Marek Grechuta kojarzył się publiczności z niezwykłą wrażliwością artystyczną. Nie wszyscy fani jednak wiedzą, że w jego życiu prywatnym nie brakowało bolesnych doświadczeń. Na przełomie wieków ten wybitny polski muzyk musiał zmierzyć się z poważnym rodzinnym dramatem. Jedyny syn wokalisty zniknął bowiem bez śladu na prawie dwa lata.

Kim był Marek Grechuta?

Marek Grechuta to jeden z najbardziej utalentowanych artystów w historii polskiej muzyki rozrywkowej – wokalista, poeta, kompozytor, a z wykształcenia architekt. Zasłynął jako ikona poezji śpiewanej. Jego niezapomniane utwory, takie jak "Dni, których nie znamy", "Nie dokazuj" czy "Będziesz moją panią", wpisały się do kanonu polskiej kultury. Grechuta łączył wybitny kunszt literacki z chwytliwymi melodiami z pogranicza popu, rocka i jazzu. Muzyka artysty nadal cieszy się dużą popularnością wśród słuchaczy z różnych pokoleń.

Życie rodzinne wielkiego muzyka

Marek Grechuta i jego przyszła żona Danuta poznali się na studenckiej imprezie sylwestrowej, ale nie zamienili wtedy ani słowa. Wcześniej kobieta była na jednym z koncertów wokalisty. Przełomowe okazało się przypadkowe spotkanie na kampusie studenckim. Grechuta leczył wtedy złamane serce po poprzednim związku. Wystarczył jeden uśmiech mijającej go na mrozie studentki geografii, aby całkowicie stracił dla niej głowę. Później odszukał ją w akademiku i zapukał do drzwi w idealnym momencie – w radiu leciał akurat utwór o znamiennym tytule "Serce".

Odtąd byli już nierozłączni: częste odwiedziny i długie spacery zacieśniły ich więź. Dość szybko doszło też do zaręczyn, które okazały się nietypowe. Po drobnej kłótni Marek przyniósł Danucie ozdobną szkatułkę i z rozbrajającą szczerością oświadczył, że ślub po prostu ułatwi im uzyskanie przydziału na większe mieszkanie. Kobieta zgodziła się i w 1970 roku oficjalnie zostali małżeństwem.

Dom pełen magii, sztuki i muzyki

Marek oraz Danuta stworzyli dom, w którym wszystko podporządkowane było twórczości muzycznej. W 1972 roku na świat przyszedł ich syn Łukasz, który od początku był oczkiem w głowie ojca. Artysta nieustannie rozpieszczał chłopca i zawsze brał jego stronę w domowych konfliktach. Próbował też uczyć młodego Łukasza gry na fortepianie, ale syn nie przepadał szczególnie za tym instrumentem i ostatecznie sięgnął po gitarę.

Warto dodać, że Marek Grechuta był nie tylko muzykiem, ale również utalentowanym malarzem. Rysował niemal codziennie. Często szkicował śpiącego syna, który rano odnajdywał gotowe obrazki obok łóżka. To właśnie wspólne spędzanie czasu przy rysowaniu zaszczepiło w Łukaszu pasję do sztuk plastycznych. Skłoniło go też później do podjęcia studiów na krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych w zakresie projektowania form przemysłowych.

Dwa zaginięcia i poszukiwanie własnej drogi

Spokój rodziny zaburzyły wydarzenia z lutego 1999 roku. 28-letni Łukasz wyszedł z domu i przepadł bez wieści. Po dwóch tygodniach policjant z Jeleniej Góry przypadkowo rozpoznał go na ulicy, przewiózł na komisariat i powiadomił rodziców. Syn znanego muzyka szybko zniknął po raz drugi kilka tygodni później. Krótko przed zaginięciem opowiadał o chęci znalezienia własnej pustelni oraz przemyślenia spraw osobistych i zawodowych.

Zafascynowany postacią świętego Alberta Chmielewskiego Łukasz pragnął żyć w ubóstwie i kontemplować Boga. Zdesperowani rodzice poprosili o pomoc policję oraz biuro detektywistyczne Krzysztofa Rutkowskiego. Wystosowali też apel w mediach, w którym zagwarantowali synowi, że nie będą wtrącać się w jego życie. W lipcu 1999 roku Marek i Danuta wystąpili w programie TVP "Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie...". Podczas emisji Łukasz zadzwonił do studia z obietnicą powrotu, jednak ostatecznie zmienił zdanie i nie dawał znaku życia przez kolejne długie miesiące

Długa pielgrzymka i niespodziewane odnalezienie

Łukasz odbywał samotną, pieszą pielgrzymkę, pokonując ogromne dystanse i kierując się w stronę Rzymu. Jak sam tłumaczył po latach, głębokie skupienie na kwestiach wiary sprawiło, że zapomniał o utrzymywaniu kontaktu z najbliższymi. Wyprawa doprowadziła go do stolicy Włoch, gdzie uczestniczył w mszy odprawianej przez papieża.

W styczniu 2001 roku, po niemal dwóch latach nieobecności, Łukasz skontaktował się z rodziną z polskiej ambasady w Rzymie. Danuta Grechuta natychmiast udała się autokarem do Włoch, aby sprowadzić syna do domu. Powrót Łukasza przyniósł wszystkim wielką ulgę i radość.

Wspólna trasa koncertowa w USA i pamięć o dorobku

Długotrwałe rozstanie i stres nadszarpnęły zdrowie psychiczne oraz fizyczne artysty, ale po powrocie Łukasza relacje w rodzinie znacznie się poprawiły. W 2001 roku ojciec i syn wyruszyli w wyjątkową trasę koncertową po Stanach Zjednoczonych. Łukasz chciał sprawić ojcu przyjemność i akompaniował mu na scenie na gitarze, co pozwoliło mu w pełni zrozumieć trudy kariery muzycznej artysty.

Marek Grechuta zmarł 9 października 2006 roku w wyniku niewydolności krążenia i schorzeń neurologicznych. Łukasz Grechuta osiadł w Krakowie i podjął pracę w rodzinnej firmie na stanowisku menedżera do spraw marketingu. Jego głównym zadaniem stało się dbanie o pamięć i promowanie artystycznego dziedzictwa swojego ojca.

Marek Grechuta
Marek Grechuta © AKPA
scena z: Marek Grechuta
fot. M. Karewicz/AKPA
scena z: Marek Grechuta fot. M. Karewicz/AKPA © Licencjodawca
Wybrane dla Ciebie
Nikt nie czyta, wszyscy wiedzą