Informacja o śmierci Andrzeja Morozowskiego głęboko poruszyła całe środowisko medialne w Polsce. Ceniony dziennikarz od dłuższego czasu zmagał się z ciężką chorobą nowotworową. Wśród osób, które w niezwykle poruszający sposób postanowiły uczcić jego pamięć, znalazł się Tomasz Sekielski. Panowie przez lata tworzyli kultowy i niezapomniany duet.
Tomasz Sekielski żegna Andrzeja Morozowskiego
Dziennikarze nie tylko wspólnie pracowali i ujawniali największe afery polityczne, ale też łączyła ich relacja bliska braterskiej, która wykraczała daleko poza szklany ekran. Sekielski w opublikowanym na Instagramie nagraniu nie krył ogromnego żalu i przyznał, że informacja o odejściu przyjaciela była dla niego ogromnym ciosem.
Szczerze mówiąc, długo zbierałem się do nagrania tego filmu, bo wciąż nie mogę uwierzyć, że mam mówić o Andrzeju Morozowskim w czasie przeszłym. Choć zdawałem sobie sprawę z tego, jak ciężko jest chory, to gdy dowiedziałem się dziś o jego śmierci, byłem zaskoczony, bo gdzieś tam z tyłu głowy wierzyłem, że może uda mu się wykaraskać — wyznał ze smutkiem.
WIDEOMonika Olejnik otworzyła się na temat choroby. Mówi, jak zareagowała, kiedy usłyszała diagnozę
W swoim pożegnaniu Sekielski cofnął się pamięcią do początków ich znajomości. Podkreślił, że starszy o 17 lat Morozowski był dla niego nie tylko wzorem profesjonalizmu, ale przede wszystkim serdecznym i niezwykle ciepłym człowiekiem, który otoczył go opieką na początku drogi zawodowej.
ZOBACZ TAKŻE: Andrzej Morozowski doczekał się syna. Dziennikarz nie ukrywał, że różnili się poglądami. "Pracuję nad młodym człowiekiem"
Wspólne lata pracy przy telewizyjnych formatach i przeżywanie razem zawodowych sukcesów sprawiły, że panowie związali się ze sobą na całe życie. Sekielski zakończył swoją wypowiedź słowami, które łamią serce.
Tworzyliśmy wspólnie programy, ujawnialiśmy afery, przeżyliśmy wiele niesamowitych momentów. Bardzo żałuję, że już go nie ma. Myślę, że jego praca i wspomnienia o nim będą trwały bardzo długo. Chcę powiedzieć: żegnaj. Bardzo żałuję, że nie zdążyłem się z tobą pożegnać... Do zobaczenia gdzieś tam, kiedyś - zakończył łamiącym się głosem.