Relacja Zendayi i Toma Hollanda od dawna uchodzi za wzór dyskrecji w świecie Hollywood. Para, między którą zaiskrzyło na planie "Spider-Mana" w 2016 roku, przez lata starannie chroniła prywatność. Nic więc dziwnego, że kiedy zdecydowali się na formalizację związku, zrobili to w całkowitej tajemnicy.
WIDEORafał Brzozowski opowiada o ślubnych prezentach. Nie zabrakło BŁOGOSŁAWIEŃSTWA OD PAPIEŻA LEONA (WIDEO)
Wątpliwości co do ich stanu cywilnego jako pierwszy rozwiał wieloletni stylista i przyjaciel Zendayi, Law Roach, który wypalił prosto z mostu na czerwonym dywanie, że "ślub już się odbył" i media po prostu go przegapiły. W końcu wygadał się też sam Tom Holland, który w wywiadach zaczął pieszczotliwie i bez skrępowania mówić o Zendayi "moja żona", aż w końcu wprost potwierdził medialne doniesienia o ślubie.
Pierwsza, utajniona ceremonia miała wyjątkowo intymny i dyskretny charakter – odbyła się w ścisłym gronie, bez błysku fleszy i bez setek zaproszonych gości. Ale jak się właśnie okazało, gwiazdorska para postanowiła wyprawić drugą, znacznie bardziej huczną imprezę weselną, by świętować z całą rodziną i przyjaciółmi z branży.
Drugie wesele za pół miliona funtów! Brytyjska feta w posiadłości Surrey
Jak ujawniają brytyjskie dzienniki "The Sun" oraz "Daily Mail", drugie podejście do celebrowania małżeństwa miało już zupełnie inny rozmach. Zakochani w miniony wtorek zorganizowali bajkowe przyjęcie w luksusowym kompleksie Beaverbrook Hotel w Surrey - nieopodal rodzinnych stron aktora. Tom i Zendaya wynajęli całą, liczącą aż 190 hektarów wiktoriańską posiadłość położoną w malowniczych wzgórzach Surrey Hills, a budżet hucznej imprezy szacuje się na ponad 500 tysięcy funtów. Pięciogwiazdkowy Beaverbrook Hotel to dawna posiadłość lorda Beaverbrooka, która zachwyca eleganckimi wnętrzami, luksusowym spa, basenami oraz kilkoma cenionymi restauracjami, w tym serwującą kuchnię japońską.
Jak relacjonują brytyjskie tabloidy, na miejscu nie brakowało wzruszeń. Razem z parą młodą bawili się m.in. bracia Toma (Sam, Harry i Paddy). Tym razem małżonkowie również zadbali o prywatność. Goście i członkowie personelu mieli zakaz używania telefonów komórkowych, aby powstrzymać wszelkie wycieki.
Co ciekawe, aura tajemnicy wokół ich pierwszego ślubu zdążyła wcześniej wywołać sporo zamieszania w samej rodzinie Hollanda. Gdy do sieci wyciekły fałszywe zdjęcia wygenerowane przez AI, przedstawiające ślub pary nad włoskim jeziorem Como, nabrała się na nie nawet babcia Toma. Aktor musiał osobiście tłumaczyć seniorce, że zdjęcia w internecie to bujda, zapewniając ją, że kiedy brał ten prawdziwy, pierwszy ślub, cała rodzina doskonale o tym wiedziała.
Czekacie na fotki z wesela?