Ponad 150 osób w szpitalach po dopalaczach! "Wziąłem, TO MNIE WYSADZIŁO W KOSMOS"

"Nigdy czegoś tak mocnego nie było na rynku. Po 5 minutach urywa się film" - mówi po zażyciu "mocarza". Policja zatrzymała 5 dilerów.

Klikaj, zanim wszyscy zaczną o tym mówić!

Gwiazdy, skandale i momenty, o których jutro będzie głośno.

Sprawdź plotki

Kilka lat temu na polski rynek wkroczyły "dopalacze", chemiczne substancje działające mocniej niż narkotyki, które sprzedawane były jako "artykuły kolekcjonerskie". Kiedy pojawiły się pierwsze ofiary śmiertelne, premier Donald Tusk zamknął w ciągu kilku godzin ponad 850 sklepów z dopalaczami. To było w 2010 roku. Teraz okazało się, że przepisy, które miały wyplenić "dopalacze" nie nadążają za ich producentami.

Od czwartku do szpitali na terenie Śląska trafiają osoby zatrute dopalaczem o nazwie "mocarz". Do niedzieli było ich aż 154. Większość była nieprzytomna lub ospała, ale zdarzały się też agresywne jednostki. - Wziąłem, to mnie wysadziło w kosmos. Tego jeszcze nie miałem. Nigdy czegoś tak mocnego nie było na rynku. Po 5 minutach urywa się film. Nic nie pamiętam - opowiada jeden z "amatorów" dopalaczy.

Wiceminister zdrowia, Sławomir Neumann, w rozmowie z TVN24 stwierdził, że w wojnie z dopalaczami jesteśmy skazani na porażkę. Dodał, że "z narkotykami nie poradzi sobie żaden rząd". Naprawdę powinniśmy już rozłożyć ręce i liczyć kolejne ofiary?

Obraz
Obraz

Źródło: TVN24/x-news

Wybrane dla Ciebie
Nikt nie czyta, wszyscy wiedzą