Agata Turkot wyjawia, co musiała znosić w szkole filmowej: "Wyzywano nas, rzucano butami, czasami PRZEKROCZONO GRANICE CIELESNE"
Agata Turkot w podcaście "WojewódzkiKędzierski" otwarcie opowiedziała o trudnych doświadczeniach związanych z nauką w szkole filmowej. Gwiazda nie ukrywała, że zdarzały się tam szokujące sytuacje.
Agata Turkot uchodzi dziś za jedną z bardziej obiecujących aktorek młodego pokolenia polskiego kina i telewizji. Niedawno 33-latka została nagrodzona Orłem za rolę w filmie Wojciecha Smarzowskiego "Dom Dobry". Podczas najnowszego wywiadu otworzyła się na temat swojej zawodowej drogi.
Aktorka gościła w podcaście "WojewódzkiKędzierski". W rozmowie z Kubą Wojewódzkim i Piotrem Kędzierskim przedstawiła swoje spostrzeżenia na temat przemysłu filmowego czy aktorskich doświadczeń. Turkot jest absolwentką Wydziału Aktorskiego Państwowej Wyższej Szkoły Filmowej, Telewizyjnej i Teatralnej w Łodzi. Podczas podcastu podzieliła się gorzką opinią na temat edukacji aktorskiej.
ZOBACZ TAKŻE: Magda Mołek o odejściu z TVN i mobbingu: "Byłam PRZERAŻONA. Weszłam do łazienki i zastałam tam szlochającą dziennikarkę"
Julia Wieniawa otworzyła się na temat scen intymnych z Maciejem Musiałowskim. Nie było łatwo
Agata Turkot ujawnia gorzką prawdę o szkołach teatralnych
Edukacja aktorki była naznaczona doświadczeniami, które można uznać za patologiczne. Turkot podkreśliła, że w każdej szkole teatralnej dzieją się sceny zakrawające o mobbing. Ona doświadczyła w łódzkiej filmówce przemocy i niewybrednych komentarzy.
Wyzywano nas, rzucano w nas butami, szklankami, czasami przekraczano granice cielesne, zamiast podnosić nas na duchu i nam kibicować, wpajać nam jakieś realne wartości, które się przydadzą i po prostu być takim wsparciem - cały czas raczej było, że "to jest źle, to jest źle", takie wytykanie błędów i skupianie się na naszym deficycie - mówiła.
Usłyszałam kiedyś, że wydaję się taka bardzo tajemnicza, intrygująca i jakaś taka fajna, ale jak się mnie bliżej pozna, to tam w środku nic nie ma i nie ma żadnej tajemnicy. Dla młodego człowieka to jest bardzo mocne - dodała.
ZOBACZ TAKŻE: Michał Piróg wyznaje w "DDTVN": "Dziecko kopało piłkę do przywiązanego na łańcuchu psa. (...) UDERZYŁEM TO DZIECKO"
Turkot tłumaczy, że to przez metody nauczania, które niestety nie są dostosowane do współczesnych standardów. W jej opinii część pedagogów wykorzystuje młodzież do leczenia swoich kompleksów, co tworzy toksyczne środowisko edukacyjne.
Te pokolenia w szkole, które nas uczą, oni byli tak wychowywani i to jest ich sposób, który oni znają i w tym czują się bezpiecznie. Większość osób też pewnie własne kompleksy w ten sposób na nas leczyła - przyznała w podcaście "WojewódzkiKędzierski".