W czwartek media obiegły wieści o akcji ruchu klimatycznego "Jazda!", który obrał za cel butik Małgorzaty Rozenek oraz sklep i willę Andziaks. Aktywiści upaćkali dobytki znanych pań sztucznymi odchodami, a happening tłumaczyli ich antyspołeczną działalnością i odpowiedzialnością za katastrofę klimatyczną.
Andziaks dostaje hejterskie SMS-y
W sklepie, gdy po jego drzwiach wejściowych spłynęły "fekalia", była obecna mama influencerki. Doszło do konfrontacji, a Agnieszka Kurowska połączyła się z córką za pośrednictwem wideorozmowy. W kierunku aktywistów padły bardzo ostre słowa. Andziaks i Luka już zatrudnili prawnika i zapowiedzieli, że tak tego nie zostawią.
WIDEOSklep Andziaks oblany sztucznymi odchodami. Interweniowała policja, influencerka ostro zareagowała
Konieczność posprzątania po happeningu aktywistów nie była jednak jednym problemem Angeliki. Ta właśnie zakomunikowała na Instagramie, że otrzymuje hejterskie wiadomości i opublikowała jedną z nich. Na zdjęciu pokazała jeden z SMS-ów, który przyszedł do sklepu Twinkle Candle w Poznaniu. Jego treść nie zasługuje nawet na zacytowanie.
Następnie Andziaks przemówiła do obserwujących i pokazała zdjęcie osoby, która miała ją bombardować hejtem po głośnej akcji "Jazdy!".
Słuchajcie, ja od wczoraj dostałam tyle SMS-ów z różnymi groźbami, nieprzyjemnościami, telefonów, i wiecie co? Czytając takiego SMS-a, człowiek nie wie, kto to pisze, denerwuje się, stresuje. To są takie czasy, gdzie w przeciągu chwili możemy się dowiedzieć, kto jest pod danym numerem telefonu. Ja się dziwię, że ludzie po prostu myślą sobie, że są bezkarni, że są anonimowi. Nie są anonimowi. I teraz pokażę wam, kto mnie od wczoraj dręczy.
Angelika dostała od jednej z obserwujących informację, jakoby wspomniana osoba pisała już wcześniej do innych osób publicznych w podobny sposób.