Andziaks i Luka od lat obecni są w przestrzeni internetowej. Para właściwie dorastała wraz ze swoimi widzami, którzy towarzyszyli im podczas najważniejszych etapów życiowych.
Było więc wspólne przechodzenie rozstania wiele lat temu (na początku youtubowej działalności), ponowny związek, ogłoszenie pierwszej ciąży, imprezy towarzyszące temu wydarzeniu, poród transmitowany niemal na żywo, huczny ślub, ogłoszenie drugiej ciąży... Trudno wymienić wszystkie ważne wydarzenia w życiu Andziaks i Luki, ale możecie mieć pewność, że wszystkimi podzielili się w swoich mediach społecznościowych.
Andziaks żałuje, że pokazuje córkę w sieci? "Jak zapytasz przeciętne dziecko, kim chce być, to co ci powie?"
Andziaks wbija szpilę Luce
Para na bieżąco nagrywa też swoje zwyczajne życie, o ile można tak nazwać życie w ogromnej willi, nieopodal której zbudowano nawet... dom dla dekoracji.
Tym razem na najnowszym vlogu uchwycono interakcję Luki i Andziaks, która delikatnie wbiła szpilę partnerowi. Luka, który również zajmuje się influencerstwem, odwożeniem córki do przedszkola i na treningi tenisa, zaczął rozprawiać o tiktokowym trendzie "bare minimum" i "princess treatment". I tak rozmowa zeszła na temat "ciężkiej pracy" męża celebrytki...
Widzisz, jakie ty masz szczęście, że ci żona śniadanie cały czas robi, to jest szczęście – zaczęła Angelika.
To jest, powiem terminem tiktokowym, "bare minimum". Jest albo "princess treatment" albo "bare minimum"… - oponował Luka.
I to jest "princess treatment" – wtrąciła się Angelika.
"Bare minimum". Mąż przychodzi po ciężkiej pracy, żona czeka z jedzeniem – odparł Luka.
Po jakiej ciężkiej pracy? Po zawiezieniu córki do przedszkola? - wyjaśniła go Andziaks.
Widać, że Lukę trochę wcięło. A wy uważacie, że to "bare minimum" czy "princess treatment"?