Anna Kalczyńska przez lata była jedną z czołowych twarzy TVN. To ona w 2023 roku miała okazję powitać Dodę na antenie "Dzień Dobry TVN", która po wieloletnim banie nałożonym przez stację powróciła na szklany ekran. Jak się jednak okazuje, dziennikarka nie należy do grona zachwyconych obecnością wokalistki w przestrzeni medialnej.
Anna Kalczyńska gorzko o Dodzie
W rozmowie z Wiktorem Słojkowskim dla portalu Kozaczek Anna Kalczyńska podzieliła się wyjątkowo gorzką refleksją na temat tego, jak branża rozrywkowa traktuje gwiazdy z kontrowersyjną przeszłością. Dziennikarka nie ukrywa zdziwienia faktem, że osoby posiadające na swoim koncie liczne przewinienia czy medialne dramy - jak Doda - wciąż cieszą się niesłabnącą popularnością i lądują na nagłówkach gazet, zamiast spotkać się z medialnym ostracyzmem.
Dziwi mnie fakt, że takie osoby mimo wszystkich swoich win, przewinień i tego, co niosą z całym swoim świadomym udziałem - nikt nie każe im robić rzeczy, które robią i które powinny się odkładać i być ciężarem dla nich, skutkować jakimś medialnym ostracyzmem, tak się nie dzieje i te osoby dalej lądują na czołówkach gazet – ubolewała w wywiadzie.
WIDEOAnna Kalczyńska wymownie o wywiadzie Moniki Olejnik z Radosławem Sikorskim
Zdaniem Kalczyńskiej kluczem do sukcesu kontrowersyjnych postaci jest bierność i pobłażliwość odbiorców. Dziennikarka wyznała, że nie sposób odmówić wokalistce ogromnego talentu i warunków głosowych, jednak uważa, że publiczność zbyt łatwo rozgrzesza artystów z ich prywatnych wybryków.
Nie sposób pani Dorocie Rabczewskiej odmówić talentu. Ma głos, którego potrafi użyć. Ludzie nie oddzielają tego, kim ta pani jest w prywatnym życiu, od tego, co sobą prezentuje jako potencjał wokalny. Doceniają jej wokal, jej ładną twarz i to wystarczy, żeby wszystko inne jej wybaczyć, twierdząc, że cała jej działalność prywatna jest jej prywatną sprawą – punktuje dziennikarka.
Na koniec Kalczyńska zwróciła uwagę na rażące podwójne standardy, jakie rządzą współczesnym światem mediów. Nie przebierała w słowach.
Są osoby, które są wyjęte spod wielu reguł, które obowiązują zwykłych śmiertelników, polityków, dziennikarzy... Ale celebrytów nie. To jest smutne - stwierdziła.
Ma rację?