Książulo odwiedził knajpę na Podhalu i zdębiał: bramki na wejściu, SEGREGACJA GOŚCI, płatna toaleta

Książulo postanowił odwiedzić restaurację "Harnaś" w Kościelisku, o której w ostatnim czasie zrobiło się głośno za sprawą kontrowersyjnych zasad panujących w lokalu. Okazuje się, że na miejscu obowiązuje segregacja gości, a ci którzy zamawiają tylko napoje, muszą zapłacić 5 złotych za toaletę.

Książulo w kontrowersyjnej restauracjiKsiążulo w kontrowersyjnej restauracji
Źródło zdjęć: © YouTube
Szumeralda

Klikaj, zanim wszyscy zaczną o tym mówić!

Gwiazdy, skandale i momenty, o których jutro będzie głośno.

Sprawdź plotki

Książulo zasłynął z testowania kebabów, ale później rozszerzył swoją internetową działalność o recenzje innych lokali gastronomicznych i hoteli. Ostatnio wywołał w sieci niemałe zamieszanie za sprawą filmu nagranego w niedawno otwartym hotelu w Pobierowie.


WIDEO
Książulo załamał się po wizycie w Hotelu Gołębiewski: popsuta klimatyzacja, żółta woda i kiepskie jedzenie


Książulo testuje kontrowersyjną restaurację

Teraz Książulo wybrał się do zlokalizowanego w Kościelisku lokalu "Harnaś", o którym w ostatnim czasie zrobiło się głośno za sprawą panujących tam kontrowersyjnych zasad. Media obiegły informacje o toalecie płatnej 5 zł, a także zdjęcia z tabliczką ogłaszającą, że za parking trzeba zapłacić ... 50 zł. Na miejscu gości miała także ostrzegać informacja, że knajpa jest "własnością prywatną objętą ochroną prawną przed opiniami w Google". I w istocie była, bowiem zarządzający nią mężczyzna odpowiadał na negatywne oceny w sposób daleki od elegancji.

Smród, o którym piszesz, towarzyszy ci od narodzin, jest przed tobą i za tobą. I jest tobą. Dlatego nie wpuściłem cię do naszej pięknej restauracji - to jedynie fragment odpowiedzi napisanej z konta restauracji.

Teraz do lokalu zawitał Książulo. Na miejscu okazało się, że pod informacją o płatnym parkingu znajduje się adnotacja, że nie dotyczy to gości restauracji. Problem w tym, że żeby być uznanym za gościa, należy zamówić danie główne. Pozostali będą traktowani jako klienci baru.

Podobnie rzecz ma się w przypadku toalet. Jeśli chcecie się tam napić kawy, będziecie zmuszeni zapłacić 5 zł za skorzystanie z ubikacji. Dla osób mających ochotę tylko na napój lub deser lokal przygotował miejsce na zewnątrz, a nie w restauracji. Segregacja gości poszła na tyle daleko, że przy wejściu ustawiono bramki przypominające te, które znajdują się w szaletach. Z lokalu zniknęła jednak informacja o "ochronie" przed opiniami na Google.

Właściciel restauracji przedstawił swój punkt widzenia

W pewnym momencie, podczas testowania jedzenia do Książula podszedł właściciel restauracji i porozmawiał z youtuberem na temat zasad, które wywołały niemałe poruszenie. Jego zdaniem płatne toalety wynikają z faktu, że turyści udający się na szlak lub wracający z niego korzystali z ubikacji mimo skromnych zamówień.

Proszę pana, obok nas przechodzi rocznie dwa miliony ludzi. Co dziesiąty z nich chce wejść do naszej ubikacji. Czy wyobraża pan sobie toaletę, w której załatwia się 250 tysięcy ludzi? (...) Przyprowadza nam pani przewodnik sześćdziesięciu Szwedów na kawę, ja mówię proszę zaczekać, proszę zebrać zamówienie od tych ludzi i wtedy państwa wszystkich puścimy. Okazuje się, że są dwie kawy, ale wszyscy chcą iść do ubikacji - zaczął wypowiedź.

Książulo postanowił dopytać właściciela knajpy również o parking. Ten przyznał, że dla gości restauracji zawsze był bezpłatny, a zapis na tabliczce miał ich rzekomo chronić przed turystami blokującymi miejsca przez kilka godzin.

Nigdy nie był płatny dla gości parking. (...) Wcześniej było tak, że gość przychodził i pytał się, czy on musi zapłacić za parking. Nigdy w życiu nie wzięliśmy od gościa, który jest gościem restauracji pieniędzy. Później dla świętego spokoju dałem tę drugą tabliczkę, co oczywiście jest wykorzystywane, bo gość kupił kawę w bufeciku na zewnątrz i on mówi, że jest gościem, po czym idzie na kilka godzin w góry - mówi mężczyzna.

Youtuber podpytał także o nieprzyjemne odpowiedzi pisane z konta lokalu pod krytycznymi opiniami. W tym przypadku właściciel przyznał się do błędu.

Ja po prostu nie wytrzymałem psychicznie tego - przyznał.

Na zakończenie Książulo poradził właścicielowi, by nie odpowiadał w taki sposób niezadowolonym gościom. Mimo kontrowersyjnych zasad ocenił jedzenie za "naprawdę smaczne".

Rozumiecie jego perspektywę?

Książulo
Książulo © YouTube
Książulo
Książulo © YouTube
Książulo
Książulo © YouTube
Książulo
Książulo © YouTube
Książulo
Książulo © YouTube
Wybrane dla Ciebie
Nikt nie czyta, wszyscy wiedzą