Anna Kurek ujawniła powód HOSPITALIZACJI! "Nie mogłam zrobić kroku"
Anna Kurek, żona siatkarza Bartosza Kurka, ujawniła szczegóły nagłej hospitalizacji. Siatkarka zmaga się z nawracającą kontuzją kolana, co niestety ponownie zachwiało jej sportową karierą.
W miniony wtorek Anna Kurek poinformowała, że trafiła do szpitala w Tokio. Siatkarka i żona Bartosza Kurka opublikowała zdjęcie ze szpitalnego łóżka i napisała: "Jak mówi japońskie przysłowie, można upaść siedem razy, ważne żeby wstać za ósmym".
ZOBACZ: Bartosz Kurek od pięciu lat jest szczęśliwym mężem. "To była miłość od pierwszego wejrzenia"
Anna Kurek w SZPITALU. Bartosz pokazał, w jakim stanie jest jego żona.
Anna Kurek ujawniła powód hospitalizacji
Początkowo siatkarka Tokyo Sunbeams nie zdradziła, co się stało. Kilka dni później opublikowała jednak vloga, w którym ujawniła wszystkie szczegóły. Jak się okazuje, niestety wróciła do niej kontuzja, która była na tyle poważna, że wymagała interwencji chirurgicznej.
10 lat temu miałam pękniętą łąkotkę, to był bardzo ciężki czas, pamiętam. To był bardzo zły moment na taką kontuzję, bo moja kariera nabierała rozpędu. Moja gra w reprezentacji wyglądała coraz lepiej i czułam się coraz pewniej i tak dobrze na boisku. Trener też na mnie stawiał. To był piękny czas, który niestety został przerwany właśnie kontuzją kolana. (...) Dlaczego o tym mówię? Bo tydzień temu znowu mi pękła łąkotka. I znowu w dość kiepskim momencie. Teraz, kiedy złapałam rytm, złapałam kontakt z dziewczynami, ta gra fajnie nam się układała i to jeszcze na takim meczu... Miałam 60 ataków, bardzo dużo. Czułam się fantastycznie - wyznała.
Kurek opisała dzień, w którym zagrała z wyraźnie opuchniętym kolanem. Jak mówi, w tamtym momencie nie była już nawet w stanie chodzić.
W niedzielę obudziłam się z kolanem, z taką wielką banią się obudziłam. (...) Zagrałam mecz z tym kolanem spuchniętym. Buła totalna, zgięcia zero w tym kolanie. (...) Nie mogłam kroku zrobić.
Żona Bartosza w końcu zgłosiła się do lekarza, gdzie usłyszała, że doszło do pęknięcia łąkotki i potrzebna jest operacja.
Ania przeszła już zabieg i ma nadzieję na szybki powrót do formy. Pudelek trzyma kciuki.