10 LAT CZEKAŁA NA PIERŚCIONEK. W końcu powiedziała "dość" i rozstała się z ukochanym. Kim był niedoszły narzeczony Majki Jeżowskiej?
Majka Jeżowska spędziła bardzo długi etap swojego życia z Dariuszem Staśkiewiczem. Piosenkarka dążyła do sformalizowania związku, lecz jej ukochany nie kwapił się do zrobienia kolejnego kroku. Jak przyznała, decyzja o rozstaniu przysporzyła jej mnóstwo cierpienia.
Gdyby w latach 80. funkcjonowały media plotkarskie, z całą pewnością spora część artykułów poświęcona byłaby życiu uczuciowemu Majki Jeżowskiej. Jedna z najbarwniejszych gwiazd polskiej estrady była mylnie posądzana o rozbicie związku Krystyny Prońko i uwiedzenie jej partnera. Przez wiele lat próbowała zerwać z łatką "złodziejki mężów", tłumacząc, że zaczęła rozwijać relację z Januszem Komanem już po rozstaniu z jej starszą koleżanką z estrady. Niestety, szybko przekonała się o drugiej, znacznie mroczniejszej naturze starszego o 10 lat kompozytora.
Niepowodzeniem zakończył się też jej drugi związek małżeński. Gitarzysta Tom Logan, który stworzył ukochanej i jej synowi bezpieczną przystań w Stanach Zjednoczonych, nie był w stanie powstrzymać żony przed ucieczką do "miłości życia". Tak właśnie nazywała Dariusza Staśkiewicza, którego poznała w pierwszej połowie lat 90. na pokładzie "Stefana Batorego".
Nasz romans na statku był filmowo-książkowy, dookoła morze, mewy i ja - śpiewająca artystka. Byliśmy przez dwa tygodnie nierozłączni
Majka Jeżowska o zachciankach gwiazd przed koncertami
Majka Jeżowska z bólem podjęła decyzję o rozstaniu
Wielka gwiazda piosenki dziecięcej po powrocie do Polski uczyniła Staśkiewicza swoim managerem. Jak przyznała w tej samej rozmowie, głęboko wierzyła, że staną na ślubnym kobiercu, a niedługo później rozpoczną starania o dziecko. Mijały lata, a ich związek utknął w martwym punkcie.
Z Darkiem nie wzięliśmy ślubu, bo nie potrzebowaliśmy papierka, by być razem. Kochaliśmy się i tylko to było ważne. Przyszedł jednak moment, kiedy zapragnęłam tego bardzo mocno, po śmierci mojej mamy. Byliśmy wtedy już 10 lat razem i zdałam sobie sprawę, że powinniśmy zrobić krok naprzód
W tak trudnym momencie życia Majka Jeżowska zrozumiała, że nie może liczyć na ukochanego. Mężczyzna pozbawił ją złudzeń, dając wyraźnie do zrozumienia, że nie jest to najlepszy moment na podejmowanie tak wiążących decyzji.
Serce mi pękło. Zabolało tak bardzo, że przez następnych 10 lat starałam się wybaczyć mu te słowa. Ale one we mnie tkwiły głęboko, byłam rozgoryczona, że nie zrozumiał mojego stanu ducha. Facet, który mówił, że nie mógłby beze mnie żyć, nie mógł zdobyć się na słowo "tak" wobec prawa?
Majka przekonała się, że jej wybranek serca nie jest skłonny do żadnych deklaracji. Upłynęło kolejnych 10 lat, aż wreszcie podjęła ostateczną próbę wydostania się z marazmu. Podczas chwilowej rozłąki mężczyzna nie wykazywał żadnych starań, by na nowo wzniecić żar w ich związku. "Łudziłam się, że uczucie straty zmusi mojego partnera do jakiegoś zrywu uczuć. Tak się niestety nie stało" - stwierdziła z nieukrywanym żalem. Decyzja mogła być tylko jedna. Majka podziękowała ukochanemu za 21 wspólnie spędzonych lat.
Najtrudniejsze było pierwszych sześć miesięcy i ten okropny ucisk w klatce piersiowej. (...) Ten ból powoduje poczucie straty, a rozstanie to przecież strata najbliższej osoby. Nie przypuszczałam, że będę aż tak cierpieć, że można się tak uzależnić od drugiej osoby
Niestety, w 2024 r. artystka dowiedziała się o śmierci byłego partnera. Staśkiewicz przez kilka lat walczył z postępującą chorobą. Przy okazji publikacji wpisu pożegnalnego czule nazwała go "wielką miłością i przyjacielem".
ZOBACZ TEŻ: Dramatyczne wyznanie Majki Jeżowskiej: "Poroniłam na scenie". Kolejnego dnia znów była w trasie