Cara Delevingne to prawdziwa kobieta-orkiestra. Poznaliśmy ją jako gwiazdę kampanii reklamowych wiodących marek odzieżowych i kosmetycznych oraz stałą bywalczynię wybiegów. Następnie poszerzyła swoje portfolio o role w wielu kasowych produkcjach, tj. "Legion samobójców" czy "Valerian i miasto tysiąca planet". Z kolei od niedawna udziela się też na rynku muzycznym. Aktualnie jest w trakcie swojej pierwszej trasy koncertowej, w ramach której odwiedziła już kilka największych europejskich stolic, a jesienią zaprezentuje się fanom w Stanach Zjednoczonych, Argentynie i Brazylii.
Przebojowa 33-latka zaskoczyła ostatnio swoją metamorfozą. Podczas tegorocznego festiwalu filmowego w Cannes zaprezentowała się z ciemniejszymi pasmami i teksturowaną grzywką. Nowa fryzura nadała jej bardziej rockowy charakter, znakomicie współgrając z damskim garniturem. Zaledwie kilka tygodni wcześniej otworzyła się na temat swojej seksualności. Na łamach tygodnika "Variety" określiła siebie jako lesbijkę. Podczas pierwszej części tournee towarzyszyła jej partnerka, z którą spotyka się już od czterech lat.
Marta Wierzbicka żałuje okładki w "Playboyu"? "Nie było mi to do niczego potrzebne"
Cara Delevingne zaprezentowała się w pikantnej odsłonie
Gwiazda wielokrotnie stawała przed obiektywem najbardziej uznanych fotografów. Nigdy jednak nie miała okazji zapozować dla "Playboya". Po wielokrotnie odrzucanych propozycjach wreszcie dała się namówić na udział w sesji dla najsłynniejszego magazynu dla panów. Tym samym zapisała się w historii tytułu jako pierwsza wyoutowana lesbijka, co zostało podkreślone w opisie wywiadu. Sama nazwała to "mocnym" doświadczeniem.
Oczywiście, Playboy to bardzo heteroseksualna instytucja, dlatego było to trochę wyrazem buntu z mojej strony. Praca z niesamowitym zespołem kreatywnym kierowanym przez kobiety - wiele z nich to osoby queer - była naprawdę fajna i inna od tego, co robiłam. Byłam już naga na planach zdjęciowych, w filmach. Ale zawsze czułam się trochę nieswojo, kiedy robiłam to dla kogoś innego - oczywiście, to był mój wybór i się na to godziłam, ale nigdy nie dawało mi to poczucia siły. Nie czułam się po tym najlepiej, ale tym razem świetnie się bawiłam. Nigdy nie czułam się tak komfortowo w swoim ciele i swojej seksualności. Czuję, że jestem w szczytowej formie jako kobieta
Pomysłodawcy sesji dostrzegli w Brytyjce drapieżność i wyrazisty charakter. W nawiązaniu do jej nowego stylu zaproponowali założenie lateksowego gorsetu, który stanowił jedyny element okładkowego outfitu. Wewnątrz czasopisma pojawiły się też zdjęcia Cary Delevingne w czerwonej bieliźnie oraz zestawie charakterystycznym dla modelek "Playboya": gorsecie, muszce i króliczych uszach. Co ciekawe, jest pierwszą supermodelką od czasów pamiętnej sesji Kate Moss z 2014 r., która odważyła się zapozować w bliźniaczo podobnej stylizacji.
Wydanie z Carą będzie dostępne w sprzedaży na amerykańskim rynku przez całe lato. Brakuje wam polskiej edycji miesięcznika?