Barbara Kurdej-Szatan o boreliozie: "Leczę się prądami. Wierzę w to"

"Jestem w trakcie leczenia. Po tylu antybiotykach mam zniszczony układ pokarmowy".

Obraz
Obraz

Barbara Kurdej-Szatan od dwóch lat zmaga się z boreliozą, groźną chorobą, przenoszoną przez kleszcze. W rozmowie z Super Expressem ujawnia, że podobnie jak wielu zarażonych, początkowo zlekceważyła ukąszenie kleszcza.

Dwa lata temu będąc na wakacjach, zauważyłam, że mam w pachwinie małą czarną kropeczkę. Wtedy to zlekceważyłam. To zupełnie nie wyglądało jak kleszcz - wspomina aktorka. Wydrapałam to i zupełnie o tym zapomniałam.

Początkowo w ogóle nie zdawała sobie sprawy z tego, że kleszcz czymś ją zaraził. Niebezpieczeństwo boreliozy polega między innymi na trudnościach w postawieniu diagnozy, bo pierwsze objawy występują ze znacznym opóźnieniem. Większość chorych nie zdaje sobie sprawy, że ich złe samopoczucie ma związek z ukąszeniem kleszcza sprzed paru miesięcy, o którym już dawno zapomnieli.

Dowiedziałam się od siostry, że w Gdyni jest pani, która wyleczyła syna naszych znajomych z boreliozy. A miał już problemy z chodzeniem. Pani jest dietetyczką. Więc jestem na diecie. Staram się nie jeść pszenicy, cukru i nabiału, bo to pożywka dla bakterii i grzybów - ujawnia Basia. Jestem w trakcie leczenia. Po tylu antybiotykach układ pokarmowy nie jest już w takim stanie jak wcześniej. Leczę się prądami. Te prądy niejedną osobę wyleczyły. Wierzę w to.

Ze względu na chorobę musiała na razie zrezygnować z marzeń o drugim dziecku. Naszpikowany antybiotykami organizm, rażony w dodatku prądem, nie gwarantuje, póki co, najlepszych warunków dla rozwoju ciąży.

Obraz
Obraz

Barbara Kurdej-Szatan o ekstremalnych wyzwaniach aktorskich

Zobacz też:

Wybrane dla Ciebie
Nikt nie czyta, wszyscy wiedzą