Środa 24.05.2017 10:45

"Anielica z Manchesteru" uratowała 50 dzieci! "Są bezpieczne, zajmujemy się nimi!"

ISIS Paula Robinson Państwo Islamskie incydent terrorystyczny po koncercie Ariany Grande wybuch bomby po koncercie Ariany Grande wybuch bomby w Manchesterze

"Anielica z Manchesteru" uratowała 50 dzieci! "Są bezpieczne, zajmujemy się nimi!"

Poniedziałkowy wybuch bomby po koncercie Ariany Grande jest jednym z najbardziej przerażających ataków terrorystycznych ostatnich lat. I nie chodzi tylko o fatalny bilans - 22 ofiary śmiertelne, 61 rannych w szpitalach - ale i o to, że celem napastnika były dzieci. Wśród ofiar byli jednak i dorośli, w tym rodzice dwóch Polek. Starsza z nich po tragedii próbowała odnaleźć rodziców przez media społecznościowe - niestety, dziś polskie MSZ potwierdziło, że nie żyją.

Zobacz: MSZ potwierdza: W zamachu w Manchesterze zginęło dwoje Polaków

Świadkowie zamachu na koncercie Ariany Grande w Manchesterze: "W hali było pełno DZIECI. Szok, panika i krzyki, wszędzie wokół leżały ciała"

Choć przerażenie wśród mieszkańców Manchesteru - i nie tylko - nie opadło, pojawia się coraz więcej historii o bohaterskiej postawie osób, które były świadkami tragedii. Najgłośniejsza i najsmutniejsza zarazem jest historia Kelly Brewster, która zginęła w wybuchu, gdyż całym swoim ciałem ochroniła siostrzenicę. Dziewczyna wyszła z sytuacji cało, miała jedynie złamaną szczękę.

Głośno zrobiło się też o Pauli Robinson, którą lokalne media okrzyknęły "Anielicą z Manchesteru". Kobieta ruszyła na ratunek uciekającym, przerażonym nastolatkom. Gdy doszło do eksplozji, była na stacji kolejowej w pobliżu stadionu. Usłyszała wybuch, a następnie poczuła falę uderzeniową. Zamiast oglądać rozwój wydarzeń, pobiegła zobaczyć, czy może pomóc.

48-latka zobaczyła młodych ludzi wybiegających w przerażeniu z budynku. Udało jej się zgromadzić wokół siebie grupę aż 50 nastolatków. Pobiegła z nimi prosto do pobliskiego hotelu Holiday Inn, gdzie zadbała o ich bezpieczeństwo. Opublikowała też w mediach społecznościowych swój numer telefonu, żeby rodzice byli w stanie się do niej dodzwonić.

Wybiegliśmy. To było dosłownie kilka sekund po eksplozji - wspomina tragedię w serwisie Mirror. Zebrałam nastolatków, żeby pobiegli ze mną w bezpieczne miejsce.

Kobieta w sytuacji ekstremalnego stresu działała tak, jakby miała wręcz opracowaną procedurę ratowania ludzi. Natychmiast napisała na Twitterze i Facebooku:

Mam ze sobą około 50 dzieciaków. Czekają, żeby je odebrać. Są bezpieczne, zajmujemy się nimi - czytamy. Proszę, udostępnijcie to wszystkim rodzicom, których dzieci były w arenie. Zabieramy tyle dzieci, ile się da, do Holliday Inn. Będziemy o nie dbać i zostaniemy z nimi.

Przypomnijmy, że do ataku przyznało się tzw. Państwo Islamskie, zaś służby zidentyfikowały już zamachowca: to 22-latek o libijskich korzeniach, urodzony i wychowany w Wielkiej Brytanii, Salman Abedi.

Witness to the Manchester attack Paula Robinson

"I’ve had hundreds of hysterical parents wanting to know if their children are OK" - witness to the Manchester attack, Paula Robinson, who helped kids to safety in a hotel

Opublikowany przez BBC Newsnight na 23 maja 2017

Dwoje Polaków zginęło w Manchesterze

 

Zobacz też:

Pudelek.pl na Facebooku:
STOP HEJT!
Dzielenie się opinią jest cenne, ale nie rań innych. Więcej o akcji

Komentarze (185)

« Najstarsze « Starsze Oglądasz 1-30 z 185
Odpowiedz
548 58
zgłoś
gość 24.05.2017 10:52
Kondolencje dla rodzin, szczególnie dla pani Oli...
Odpowiedz
674 94
zgłoś
Gość 24.05.2017 10:53
Ludzki odruch. Brawo dla bien!
Odpowiedz
459 52
zgłoś
Alvaro 24.05.2017 10:53
Kobieta - bohater !!
Odpowiedz
78 13
zgłoś
Gość 24.05.2017 10:55
Nie chcemy uchodźców!!
Odpowiedz
562 57
zgłoś
Paula 24.05.2017 10:56
Oby wiecej takich osob, mieszkam w Manchesterze i wielu Anglikow oferowalo noclegi dla osob przyjezdnych ktore utknely w Manchesterze
Ładowanie komentarzy…
« Najstarsze « Starsze Oglądasz 1-30 z 185