Ciągle słyszę pytanie o moje "pięć minut". A ja bym wolała "kwadrans", bo lepiej brzmi. Jestem realistką, mam świadomość, że nic nie trwa wiecznie. A że już czuję się spełniona, więc to, co przyjdzie, będzie bonusem – deklaruje Socha w wywiadzie. I o to mi chodziło! Być superzapracowaną. Aktor, który nie ma okazji uprawiać swego zawodu, jest jak sportowiec bez treningów. Przez ponad rok nic nie zagrałam. Gdy w końcu dostałam propozycję zagrania epizodu w serialu "Magda M.", na planie byłam tak zdenerwowana, że czułam, jak mi pot spływa po karku, a ręce się trzęsą.